Reklama
Hiszpania

Zinedine Zidane zdradził, dlaczego odszedł z Realu Madryt. Gorzkie słowa Francuza w liście pożegnalnym

Fot. Screen // YouTube / Real Madrid

Po zakończeniu sezonu potwierdziły się spekulacje medialne, trwające już od kilku dobrych miesięcy. Zinedine Zidane zrezygnował z posady trenera Realu Madryt. Francuz napisał list otwarty do kibiców „Królewskich”, w którym tłumaczy, dlaczego zdecydował się na takie posunięcie.

W ubiegłym tygodniu Zinedine Zidane po raz drugi w swojej trenerskiej karierze odszedł z Realu Madryt. I po raz kolejny 48-latek zrobił to z własnej woli, ponieważ w przekazie medialnym można było usłyszeć, iż miał on pełne poparcie zarządu, który nawet nie myślał o zwalnianiu swojej legendy.

Po powrocie do klubu z Estadio Santiago Bernabeu Zidane wygrał mistrzostwo Hiszpanii oraz Superpuchar kraju. W tym sezonie Real był bliski zdobycia trofeum na wielu frontach, jednak ostatecznie plaga kontuzji zastopowała „Los Blancos”. Ostatecznie największymi sukcesami „Królewskich” w kampanii 2020/2021 okazały się wicemistrzostwo Hiszpanii oraz półfinał Ligi Mistrzów.

Francuz postanowił uargumentować decyzję o swoim odejściu z klubu. Wielu kibiców nie rozumiało do końca, dlaczego Zidane postawił na tak drastyczne rozwiązanie. Menadżer opublikował list otwarty do fanów na łamach dziennika „AS”. Padły w nim bardzo gorzkie słowa, których niekoniecznie można było się spodziewać.

Zinedine Zidane zarzuca zarządowi Realu Madryt, że został obdarzony zbyt małym zaufaniem i nie może wprowadzać swojego długoterminowego planu na zespół. Francuz uważa, iż stworzył na Estadio Santiago Bernabeu coś specjalnego i należy mu się więcej zrozumienia.

Teraz zdecydowałem się odejść i chcę dobrze wytłumaczyć powody. Odchodzę, ale nie uciekam ze statku i nie jestem zmęczony trenowaniem. W maju 2018 roku odszedłem, ponieważ po 2,5 roku z tyloma zwycięstwami i tyloma trofeami czułem, że drużyna potrzebuje nowego kierunku, by utrzymać się na szczycie. Dzisiaj sprawy wyglądają inaczej. Odchodzę, ponieważ czuję, że klub nie obdarza mnie już zaufaniem, jakiego potrzebuję i nie oferuje mi wsparcia w stworzeniu czegoś w średnim czy długim okresie. Znam futbol i znam wymagania takiego klubu jak Real. Wiem, że gdy nie wygrywasz, musisz zejść ze sceny. Jednak zapomniano o jednej bardzo ważnej rzeczy. Zapomniano o wszystkim, co stworzyłem w codzienności, co wniosłem w relacjach z zawodnikami, ze 150 osobami, jakie pracują z drużyną i wokół niej. Jestem urodzonym zwycięzcą i byłem tutaj, by zdobywać trofea, ale ponad tym są ludzie, emocje, życie i mam odczucie, że te rzeczy nie zostały docenione, że nie zrozumiano, że w ten sposób także utrzymuje się dynamikę wielkiego klubu. Nawet w pewien sposób mi to wytykano.

Chcę, żeby okazano szacunek temu, co razem zrobiliśmy. Wolałbym, żeby w ostatnich miesiącach moje stosunki z klubem i prezesem były trochę inne od tych z innymi trenerami. Nie prosiłem o przywileje, oczywiście, że nie, a jedynie o trochę więcej pamięci. Dzisiaj życie trenera na ławce wielkiego klubu to dwa sezony, nie jest to wiele więcej.  By to trwało dłużej, podstawą są stosunki ludzkie. One są ważniejsze niż pieniądze, ważniejsze niż sława, ważniejsze niż wszystko. Trzeba o nie dbać. Dlatego bolało mnie bardzo, gdy czytałem w prasie po porażce, że wyrzucą mnie, jeśli nie wygram kolejnego meczu. Bolało to mnie i całą drużynę, bo te wiadomości wypuszczane specjalnie do mediów wpływały negatywnie na ekipę, tworząc wątpliwości i nieporozumienia. Całe szczęście, że miałem cudownych piłkarzy, którzy byli ze mną do śmierci. Gdy sprawy robiły się brzydkie, ratowali mnie poprzez wielkie zwycięstwa. Bo wierzyli we mnie i wiedzieli, że ja wierzę w nich. Oczywiście, że nie jestem najlepszym trenerem na świecie, ale jestem zdolny do przekazania siły i zaufania każdemu w jego pracy, czy to piłkarzowi, czy członkowi sztabu, czy jakiemukolwiek pracownikowi. Doskonale wiem, czego potrzebuje drużyna. Przez te 20 lat w Realu nauczyłem się, że wy, kibice, chcecie wygrywać, jasne, że tak, ale przede wszystkim chcecie, żebyśmy dawali z siebie wszystko – trener, sztab, pracownicy i oczywiście piłkarze. I mogę zapewnić, że daliśmy z siebie 100% dla klubu.

Można przeczytać we fragmentach listu otwartego Zinedine’a Zidane’a, zamieszczonego w dzienniku „AS”.

Reklama
Dziennikarz serwisów Krótka Piłka oraz Madridistas.pl, fan glacy Pepa Guardioli i pizzy hawajskiej