Kadra

Jóźwiak dojrzał do gry w kadrze. Jego postawa imponuje

Kamil Jóźwiak
fot. Krótka Piłka/Paweł Jerzmanowski

Jednej rzeczy nie można zarzucić Jerzemu Brzęczkowi. Były selekcjoner reprezentacji Polski nie bał się wprowadzić do drużyny młodych wilków. Wydaje się, że wśród nich prym wiedzie Kamil Jóźwiak, który nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Na tle kolegów z zespołu wyróżnia się hartem ducha. Nie jest jednak tylko i wyłącznie walecznym jeźdźcem bez głowy. To skrzydłowy, którego zaangażowanie w grę przekłada się na statystyki, co w wypadku polskich zawodników jest już osiągnięciem godnym pochwały. Czy zatem można doszukiwać się w graczu Derby County podobieństw do Jakuba Błaszczykowskiego? Po zagłębieniu się w otchłań statystyk wydaje się, że tak.

Kamil Jóźwiak zadebiutował w drużynie narodowej 19 listopada 2019 roku w pożegnalnym spotkaniu Łukasza Piszczka. Polacy zakończyli wówczas kwalifikacje zwycięstwem 3:2 ze Słowenią. Od tamtej pory były skrzydłowy Lecha Poznań meldował się na boisku w każdym meczu reprezentacji, zbierając na swoim koncie 11 występów. Zdobył w nich 2 bramki, zaliczył 2 asysty, ale także zanotował wiele udanych dryblingów, które ożywiały siermiężną grę kadry.

Kamil „Waleczne Serce” Jóźwiak

Sezonu 2020/21 piłkarz Derby County nie może zakwalifikować do udanych. Podopieczni Wayne’a Rooneya spisują się zdecydowanie poniżej oczekiwań, zajmując 19. pozycję w ligowej tabeli. Jest to najgorszy okres dla „Baranów” od kampanii 2011/12, gdy uplasowały się na 12. lokacie. Od tego czasu zespół zawsze kończył rozgrywki w pierwszej dziesiątce, często angażując się w walkę o awans do Premier League.

Ten sezon jednak jest inny niż poprzednie. Derby County zawodzie niemal od samego początku rozgrywek. Swoistym przełamaniem złej passy był powrót na boisko Krystiana Bielika, który odmienił grę drużyny w środku pola. Niestety, polski pomocnik ponownie odniósł kontuzję, a jego drużyna wróciła do punktu wyjścia – balansowania nad strefą spadkową.

Odmienne opinie na temat gry drugiego reprezentanta Polski mają natomiast kibice Derby. Kamil Jóźwiak bowiem nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle swoich kolegów. Wydaje się, że jego również nie ominął spadek formy, co w pewnym momencie spowodowało chwilową utratę miejsca w pierwszym składzie. Nie jest to jednak jednoznaczne, gdy weźmie się pod uwagę jego specyfikę gry.

Nie jest to typ piłkarza, który hurtowo zarówno zdobywa bramki, jak i notuje asysty. W ponad stu dwudziestu grach dla Lecha Poznań miał udział przy 34 golach. Wydaje się, że nie jest to bardzo dużo, lecz trzeba wziąć pod uwagę fakt, że polscy skrzydłowi w ostatnich latach nie zajmują wysokich lokat w klasyfikacjach kanadyjskich. Nie można zatem przejść obojętnie obok liczb wykręconych przez Kamila Jóźwiaka, tym bardziej że w zasadzie to dopiero wierzchołek góry lodowej.

Skrzydłowy po kursie obrony Czesława Michniewicza

Jeśli nie strzelec wyborowy, to kto? Zarówno w Derby, jak i w reprezentacji Polski do zadań 22-latka należy między innymi aktywna gra w obronie. Co więcej, wydaje się, że w tym aspekcie Kamil Jóźwiak ma spory potencjał, przynajmniej jak na skrzydłowego. Dość niespodziewanie nowy klub zapewnia mu możliwości do dopracowywania tego elementu. „Barany” bardzo często są skupione na grze defensywnej, próbując odpierać ataki rywali. Pomimo pełnionej na boisku funkcji przez Polaka, jego rola w tym procesie jest niebagatelna.

Zresztą podobnie jak w przypadku reprezentowania barw kadr młodzieżowych, w których Jóźwiak zebrał pierwsze szlify pod kątem brania udziału w specyficznej grze obronnej. Pomimo że nie odegrał znaczącej roli na mistrzostwach Europy do lat 21, wydaje się, że preferowany przez Czesława Michniewicza styl odcisnął na nim swoje piętno. Trzeba jednak zachować odpowiednie proporcje. Skrzydłowy powinien być przede wszystkim rozliczany z kreowania sytuacji bramkowych, więc umiejętność gry bez piłki, w tym przypadku, gdy ma ją rywal, wydaje się bonusem.

Jest to tym bardziej cenna gratyfikacja dla takich zespołów jak reprezentacja Polski. Można się oburzać, jednak w większości konfrontacji z wyżej notowanymi rywalami będziemy ograniczać się do przeszkadzania oraz konstruowania akcji zaczepnych. W tym wypadku umiejętności obronne Kamila Jóźwiaka, a w zasadzie połączenie ich z jego możliwościami ofensywnymi, są szansą na ugruntowanie przez piłkarza Derby pozycji na jednym ze skrzydeł reprezentacji. Nie na jeden mecz, ale na wiele lat, o czym zresztą sam wspomniał w rozmowie z Pawłem Drażbą z portalu „Łączy nas piłka”. Co więcej, nie ma w krzty przesady.

Jakub Błaszczykowski na nowe czasy

Z szacunku dla wyczynów Jakuba Błaszczykowskiego byłoby nie na miejscu zestawianie z nim Kamila Jóźwiaka, który dopiero co przekroczył barierę dziesięciu występów w barwach narodowych. Należy jednak dostrzec pewne podobieństwa w sposobie gry tych piłkarzy. Niscy. Szybcy. Dynamiczni. Angażujący się w odbiór piłki, zresztą były kapitan reprezentacji Polski rozegrał wiele spotkań na boku defensywy, co w pełni predysponuje mnie do posłużenia się tą cechą. U byłego skrzydłowego Lecha Poznań również da się ją zaobserwować, co argumentowałem w powyższych akapitach. Czy można jednak doszukać się jeszcze innych podobieństw?

Od hartu ducha, przez nieustępliwość, a kończąc na udziale przy bramkach, który jest na podobnym poziomie na tym etapie ich karier. Nie jest jednak wykluczone, że w tym aspekcie niewiele się zmieni. Kamil Jóźwiak może zanotować jeden bądź dwa sezony, gdy zarówno zdobędzie więcej bramek, jak i zaliczy więcej asyst. Raczej nie będzie on w stanie utrzymać tego pułapu przez całą karierę.

„Nie będę ukrywał, że Kuba był dla mnie zawsze inspiracją, można powiedzieć wzorem do naśladowania. Wiadomo, reprezentant Polski w dodatku występuję na tej samej pozycji, co on. W kadrze zawsze się wyróżniał, zawsze starałem się czerpać od Kuby, jak najwięcej i dlatego takie porównania na pewno cieszą” – powiedział Kamil Jóźwiak w rozmowie z „Super Expressem”.

Wszystko ze względu na charakterystykę tego piłkarza, gdyż jest ona bardzo podobna do tej Jakuba Błaszczykowskiego – zachowując na tym etapie rozważań i kariery Kamila Jóźwiaka odpowiednie proporcje w stosunku do legendy polskiej piłki. Zresztą piłkarz doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

„Wracając jeszcze do tych słów o Kubie. Są one przede wszystkim motywacją do cięższej pracy. Błaszczykowski osiągnął naprawdę wiele i nie ukrywam, że gdyby udało nam się spotkać na zgrupowaniu to będę chciał się od niego czegoś nauczyć” – podsumował.

Kamil Jóźwiak, czyli skrzydłowy, który nie boi się dryblować

Nie wygrasz na loterii, jeśli nie kupisz losu. Nie strzelisz gola, jeśli nie oddasz uderzenia. Stworzenie przewagi na skrzydle się nie powiedzie, jeśli nie będziesz podejmował prób dryblingu. W gruncie rzeczy mowa o piłkarskim abecadle. Umiejętność wchodzenia w pojedynki jest niemal elementarną nauką dla najmłodszych adeptów futbolu. Dlaczego zatem, gdy reprezentacja Polski wychodzi na murawę nikt bądź prawie nikt tego nie robi? To taka nasza tajemnica poliszynela.

Jednym z wyróżniających się w tym aspekcie piłkarzy jest Kamil Jóźwiak. Polski skrzydłowy niemal za każdym razem, gdy otrzymuje szanse gry od selekcjonera reprezentacji, daje z siebie wszystko. Być może jest to wyświechtany slogan, jednak użycie go w przypadku tego piłkarza jest w pełni uzasadnione. 22-latek dynamizuje ataki poprzez dryblingi i ściąganie na sobie uwagi rywali. Robi to na tyle dobrze, a może przede wszystkim często, że okazuje się to skuteczną bronią.

Najdobitniejszym przykładem są statystyki z meczu przeciwko Bośni i Hercegowinie, kiedy Kamil Jóźwiak w pojedynkę wykręcił ponad połowę wszystkich (skutecznych) dryblingów drużyny narodowej. Czy to powód do dumy? Z pewnością po części, jednak uwidocznia to w głównej mierze nasze problemy związane z tym, wypada powtórzyć – elementarnym, aspektem gry w piłkę nożną.

Nie można oczywiście popadać w huraoptymizm. Od niemal każdej zasady zdarzają się wyjątki. Nadzieja w tym, że Kamil Jóźwiak nie będzie brał przykładu z pozostałych skrzydłowych i wciąż będzie podejmował próby dryblingu. Bez tego nasza gra pogrąży się marazmie. Lewandowski, który będzie zmuszony grasować w okolicach linii środkowej. Zieliński cofający się po piłkę na własną połowę. Krychowiak widzący plecy kolegów. Na tym nie polega ta dyscyplina sportu. Pozostaje tylko trzymać kciuki, że Jóźwiak zapał do pracy wleje do serc innych kadrowiczów. Przecież my, kibice pragniemy, tylko aby nasi reprezentanci dawali z siebie wszystko, z dumą reprezentując barwy narodowe.

Przeczytaj więcej o reprezentacji Polski:

Dziennikarz portalu "Krótka Piłka". Pasjonat włoskiego Calcio oraz Bundesligi. Miłośnik siatkówki i piłki ręcznej. Kibic, którego błękitne serce bije w zachodniej części Londynu.