Reklama
Liga Europy

Legia przegrywa z Napoli. Jednak jeden piłkarz mistrzów Polski pozytywnie zaskoczył

Czwartkowe popołudnie w Warszawie było dosyć spokojne. Przez wyniki w lidze mecz Legii nie wywoływał wielu emocji wśród kibiców, dodatkowo po przegranej 0:3 z Neapolu fani spodziewali się gładkiej wygranej włoskiego klubu. Na trybunach nie było kompletu widzów, na co niewątpliwie miała wpływ postawa na krajowych boiskach, jednak prześwity nie były zbyt widoczne. Tak jak w pierwszej połowie Legia mocno stawiała się rywalom, tak w drugiej połowie szybko Napoli wskoczyło na swój poziom.

Na początku spotkania Legia wyglądała bardzo dobrze. Gdyby ten mecz obejrzał ktoś kto nie widział spotkań z Leicester i ze Spartakiem, a całą swoją wiedzę opierał na tym, co widzi w Ekstraklasie, to bardzo mocno zastanowiłby się, czy aby na pewno ogląda mecz mistrzów Polski. W tej części gry drużyna zagrała bardzo pewnie i nie popełniała większych błędów, skutecznie neutralizując ataki Włochów.

Potyczka bardzo dobrze rozpoczęła się dla gospodarzy, bowiem już w 10. minucie piłkę do siatki skierował Mahir Emreli. Przy tej akcji trzeba przede wszystkim jednak pochwalić Josue. Portugalczyk będąc naciskanym przez rywali, nie bawiąc się w przyjęcie futbolówki, bardzo dobrze zagrał do wychodzącego Mladenovicia, a ten podał do niepilnowanego Emreliego.

Czy jednak był to dobry występ Emreliego? Oprócz bramki, pokazał niewiele. Kilkukrotnie mógł się zachować lepiej i nie trzymać tak długo futbolówki. Gdyby to był Emreli, którego pamiętamy z pierwszych tygodni w Legii, to prawdopodobnie w 35. minucie posłałby długie podanie do wybiegającego Kastratiego, co spowodowałoby duże poruszenie w szeregach obronnych gości, a być może nawet coś więcej. Na początku drugiej połowy również mógł celniej dobić piłkę po strzale Ribeiro, który wylądował na słupku.

Warszawska ekipa może mieć także wiele zarzutów do Josue. Tak jak wcześniej przy bramce Emreliego zachował się wyśmienicie, tak jego przewrotka we własnym polu karnym, która spowodowała rzut karny dla Napoli, zakrawa o piłkarski kryminał. Josue pokazuje, że ma umiejętności, jednak w przygotowaniu mentalnym ma jeszcze pewne niedociągnięcia. Dlatego lepiej by było, gdyby pełnił w Legii rolę jokera i wchodził np. na końcówki spotkań. Im bliżej było końca czwartkowego spotkania, tym więcej Portugalczyk popełniał błędów.

Od drugiej połowy Napoli wskoczyło na poziom, który znamy z Serie A. Inna kwestia, że obrona Legii dosyć mocno sypała się z każdą kolejną bramką, a włoska ekipa momentami wchodziła w pole karne jak w masło. Gdyby nie dobra postawa w bramce Miszty, to wynik byłby jeszcze bardziej okazały dla Napoli.

Jest jednak piłkarz Legii, przy występie którego można postawić mały plusik, w szczególności w porównaniu do jego poprzednich występów. Mowa o Filipie Mladenoviciu. Serb od kilkunastu tygodni był mocno krytykowany za swoją postawę w meczach. Często popełniał niewymuszone błędy, gubił krycie, co wielokrotnie skutkowało kłopotami w defensywie czy utratą bramki. W czwartkowy wieczór kibice zgromadzeni przy Łazienkowskiej 3, oraz przed telewizorami mogli ponownie oglądać go w formie, jaką prezentował na początku poprzedniego sezonu, walnie przyczyniając się do mistrzostwa Polski. Niezły mecz zagrał też Mateusz Wieteska i Cezary Miszta, ale poziom „niezły” nie wystarczył na liderów Serie A.

Legia przegrała z Napoli 1:4 i straciła pozycję lidera grupy C. Za kilka dni, w niedzielę, warszawiacy rozegrają kolejny mecz, tym razem w Ekstraklasie, gdzie ich rywalem będzie Stal Mielec.

Redaktor naczelny krotkapilka.com.pl. Wcześniej m.in. Sport.pl, polskapilka24.net. Piłka nożna w wydaniu krajowym oraz zagranicznym. Fan największych klubów oraz tych niedocenionych.