Reklama
Ekstraklasa Europejskie puchary

Były bramkarz Lechii został zapytany o skandal na trybunach. Kowalczyk stanowczo skomentował jego odpowiedź

Screen // YouTube / Kanał Sportowy

– Nie było mnie dzisiaj na meczu. Obowiązki ojcowskie, żona po południu w pracy, więc nie mam kompletnej wiedzy, co tam się wydarzyło, tylko to, co pokazała telewizja. Wiadomo, że lepiej by było, gdyby tego nie było, szkoda tej przerwy. Będzie pewnie jakaś kara finansowa. Ale mi też jest niezręcznie, będąc całe życie tutaj w Gdańsku, mocniej grzebać w tym temacie – w rozmowie z Kanałem Sportowym na YouTube powiedział Mateusz Bąk. Były bramkarz Lechii odpowiedział w ten sposób na pytanie o to, co działo się w czwartek na trybunach gdańskiego stadionu podczas spotkania zespołu Tomasza Kaczmarka z Akademiją Pandev. Odpowiedź Bąka nie spodobała się byłemu reprezentantowi Polski, obecnie ekspertowi wspomnianego Kanału Sportowego, Wojciechowi Kowalczykowi.

Zaledwie pięć minut trwał mecz Lechii Gdańsk z Akademiją Pandev, zanim sędzia zdecydował się na jego przerwanie. Arbiter główny nakazał piłkarzom zejście do szatni wówczas, gdy na trybunach za jedną z bramek rozpętała się bójka. Przerwa w grze trwała aż 40 minut, ale na szczęście grę ostatecznie udało się wznowić. Gospodarze rozegrali bardzo dobre spotkanie, pokonując rywali z Macedonii aż 4:1. Niestety, po dobrym występie drużyny Tomasza Kaczmarka nie możemy w pełni skupić się na grze Lechii. Wszystko przez wspomniane rozróby, do jakich doszło na trybunach.

>> CZYTAJ TEŻ: Media ujawniły powód bijatyki na trybunach stadionu Lechii. Wiadomo, o co chodziło <<

O całą sytuację i to, co stało się na trybunach podczas czwartkowego spotkania I rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy, zapytany został były bramkarz Lechii Gdańsk, Mateusz Bąk, który był gościem Kanału Sportowego w wieczornym programie po meczach polskich drużyn w el. LKE. – Nie było mnie dzisiaj na meczu. Obowiązki ojcowskie, żona po południu w pracy, więc nie mam kompletnej wiedzy, co tam się wydarzyło, tylko to, co pokazała telewizja. Wiadomo, że lepiej by było, gdyby tego nie było, szkoda tej przerwy. Będzie pewnie jakaś kara finansowa. Ale mi też jest niezręcznie, będąc całe życie tutaj w Gdańsku, mocniej grzebać w tym temacie – powiedział 39-latek, zapytany przez Adama Kotleszkę o całe zajście.

Ten konkretny fragment wypowiedzi byłego golkipera Lechii, który wypowiadał się także na tematy czysto sportowe, wskazując m.in. najlepszych graczy gdańskiej drużyny w czwartek, nie spodobał się ekspertowi Kanału Sportowego, Wojciechowi Kowalczykowi, który stanowczo się do nich odniósł.

– Mateusz wszystko fajnie uwzględnił, ale cały czas pamiętam jedną jego wypowiedź – on na temat zajść się nie wypowie, bo on tam mieszka… Natomiast jeśli będziemy mieszkali w danym mieście, gdzie są zamieszki i nie będziemy się na ich temat wypowiadali, to my nigdy tego nie ukrócimy, powiedzmy sobie szczerze – rozpoczął były reprezentant Polski. – Tak nie może być, bo będziemy mieli zadymy na stadionach w każdej chwili, jeśli zawodnik, były zawodnik nie będzie tego tępił, „aa ja się nie odezwę, aa bo mnie pościgają”… No to chwileczkę, są od tego organy ścigania […] On się nie może odezwać, bo tam mieszka. Do czego dążymy? Do tego, żeby mecze były przerywane, do tego żeby kluby były sankcjonowane […] W pewnym momencie trzeba powiedzieć STOP, bez względu na to, gdzie się mieszka. Czy to, że ja mieszkam w Warszawie, oznacza, że nie mogę nic złego powiedzieć o Legii? – dodał. (Rozmowa z Mateuszem Bąkiem, a także komentarz Wojciecha Kowalczyka, w poniższym materiale wideo od około 35:10).

Niestety, przez skandaliczne zajście na trybunach, Lechia najprawdopodobniej nie uniknie kary od UEFA. Można przypuszczać, że europejska federacja nałoży na gdański klub karę finansową. Niewykluczone również, że ewentualny mecz domowy II rundy, w przypadku wyeliminowania Akademiji i awansu do kolejnej fazy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy, gdańszczanie będą musieli rozgrywać przy pustych trybunach.

Reklama