Ujawniono, dlaczego Lewandowski poleciał do USA zamiast na zgrupowanie kadry. Historyczny moment

Robert Lewandowski nie pojawił się w poniedziałek na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Kapitan biało-czerwonych zamiast do Warszawy udał się wraz z żoną Anną Lewandowską do Nowego Jorku, gdzie czekało na niego szczególne wydarzenie. Powód jego nieobecności ujawnił Paweł Żuchowski z RMF FM.
W niedzielę Lewandowski znów błysnął formą w barwach FC Barcelony. W meczu z Celtą Vigo zdobył hat-tricka, udowadniając, że po kontuzji uda nie ma już śladu i jest w pełni gotowy na kolejne występy. Jego dyspozycja napawała optymizmem przed listopadowym zgrupowaniem kadry.
W poniedziałek jednak kibiców zaskoczyła wiadomość, że 37-latek nie pojawi się jeszcze w Warszawie. Według ustaleń mediów, do drużyny narodowej ma dołączyć we wtorek, a w pierwszym treningu uczestniczyć dopiero w środę.
Jak się okazuje, za jego nieobecnością stoi szczególna misja. Dziennikarz Paweł Żuchowski ujawnił w mediach społecznościowych, że Lewandowski poleciał do Stanów Zjednoczonych, by wziąć udział w symbolicznym wydarzeniu związanym z Dniem Niepodległości.
– To będzie wyjątkowy wieczór w Nowym Jorku. Robert Lewandowski włączy podświetlenie Empire State Building w barwy biało-czerwone przed Dniem Niepodległości. Ikona Nowego Jorku zostanie po raz pierwszy podświetlona w polskie barwy – poinformował Żuchowski.
Po symbolicznym wydarzeniu Lewandowski wróci do Polski, by dołączyć do reszty reprezentacji przed listopadowymi meczami eliminacyjnymi. 14 listopada biało-czerwoni zagrają na Stadionie Narodowym z Holandią, a trzy dni później zmierzą się na wyjeździe z Maltą.





