Bukmacherka

TOTALny przegląd europucharowych typów – 24-26 listopada

Półmetek Ligi Mistrzów i Ligi Europy za nami. Każdy zespół grał po razie z każdym przeciwnikiem w grupie i wie czego spodziewać się przed rewanżami. Pierwsza połowa punktów rozdana, trzeba jeszcze sięgnąć po drugą, aby wywalczyć prawo gry w europejskich pucharach na wiosnę. Sprawdźmy zatem jakie ciekawe typy przygotował TOTALbet.

Wtorek:

PSG – RB Lipsk

Sytuacja PSG w grupie Ligi Mistrzów nie jest taka, jak wyobrażaliby sobie kibice i władze klubu. Finalista ubiegłorocznej edycji jest na trzecim miejscu, ma tyle samo punktów co ostatni Basaksehir i traci trzy oczka do Manchesteru United oraz RB Lipsk. Zdecydowanie Francuzi mogą powiedzieć o wielkim pechu, ponieważ w poprzednim meczu prowadzili 1:0 z Lipskiem, jednak ostatecznie musieli uznać wyższość niemieckiej ekipy, a dodatkowo kończyli mecz w dziewięciu po czerwonych kartkach dla Kimpembe i Gueye. Teraz muszą na własnym obiekcie udowodnić, że tamto spotkanie było jedynie wypadkiem przy pracy i nadal liczą się w walce o awans do fazy play off Ligi Mistrzów. Tym bardziej mając na uwadze niedawną wpadkę paryżan w Ligue 1, gdzie prowadzili 2:0 z AS Monaco, a ostatecznie przegrali 2:3.

Na korzyść PSG przemawia kilka czynników. Przede wszystkim RB Lipsk w trzech ostatnich meczach z aktualnymi mistrzami Francji nie umiało zachować czystego konta. Dodatkowo mając na uwadze wszystkie rozgrywki w pięciu na sześć spotkań niemiecki zespół jako pierwszy tracił bramkę. Z drugiej strony PSG we wszystkich sześciu ostatnich meczach jako pierwszy strzelał do siatki rywala. [Typ: PSG strzeli pierwszą bramkę i wygra mecz; Kurs: 1,75]

Dynamo Kijów – FC Barcelona

Powiedzieć, że obecny sezon ligowy w wykonaniu Barcelony jest fatalny, to jak nie powiedzieć nic. Zespół Ronalda Koemana jest dopiero na dwunastym miejscu i nawet fakt, że pomimo przedsezonowych perturbacji pozostał w drużynie Dumy Katalonii Leo Messi, nie sprawił, że klub gra dobrze. Ciężko mówić, że sezon ligowy jest spisany na straty. Wszak Barcelona zagrała raptem osiem spotkań w La Liga, ale widząc jak męczy się zespół, to fanów katalońskiej drużyny czeka wyboisty sezon. W Lidze Mistrzów natomiast jednak to jest zupełnie inna ekipa. Po trzech kolejkach ma komplet zwycięstw i tak jak jeszcze wygranych z Ferencvarosem czy Dynamo (które mimo wszystko nie przyszło łatwo) można było się spodziewać, tak mając na uwadze problemy w lidze, wygraną z Juventusem należy potraktować jako jedno z pozytywnych zaskoczeń tego sezonu.

Wydaje się, że Barcelona mimo wszystko powinna wygrać w Kijowie z Dynamem, jednak na pewno drużyna Tomasza Kędziory nie podda się bez walki. Trzeba mieć na uwadze, że pięć z siedmiu ostatnich spotkań Blaugrany kończyło się z bramkami zarówno dla Barcy, jak i dla ich rywali. Dodatkowo w czterech poprzednich meczach zawodnikom Ronalda Koemana nie udało zachować czystego konta.

Środa:

Inter Mediolan – Real Madryt

Hit czwartek kolejki gier Ligi Mistrzów. Jeżeli przed rozpoczęciem fazy grupowej tych rozgrywek, ktokolwiek powiedziałby, że Real Madryt i Inter Mediolan w grupie z Szachtarem i Borussią Moenchengladbach będą zajmować dwa ostatnie miejsca, to chyba nikt nie brałby kogoś takiego na poważnie. A jednak! W grupie B są bardzo niewielkie różnice punktowe, przez co pomiędzy ostatnim Interem, a pierwszą Borussią są tylko trzy punkty różnicy. Mimo wszystko mecz pomiędzy Mediolańczykami, a Realem Madryt jest z gatunku tych, w którym zespół przegrany… no może nie przekreśli całkowicie swoich szans na awans do fazy play-off Ligi Mistrzów, ale będzie miał baaaaardzo mocno utrudnione zadanie, przez co nawet wygrana w dwóch kolejnych meczach może nie wystarczyć do zajęcia dwóch pierwszych miejsc w grupie.

Już sam fakt, że zarówno Nerrazurri, jak i Królewscy są w sytuacji, że muszą wygrać, sprawia, że będzie to musiało być otwarte spotkanie z (prawdopodobnie) dużą ilością bramek. Żaden z tych zespołów nie może pozwolić sobie na stratę punktów. Obydwie ekipy mają kilka ciekawych serii bramkowych. Real kontynuuje passę ośmiu kolejnych meczów bez zachowania czystego konta, oraz passę siedmiu następujących po sobie pojedynków, w której zarówno Los Blancos, jak i ich rywale trafiali do siatki. W meczach Interu również pada dużo bramek. W czterech na pięć ostatnich spotkań mediolańczyków obydwa zespoły trafiały do siatki. Dodatkowo Nerrazurri kontynuują serię trzech kolejnych meczów z Realem Madryt, w których nie udało się zachować czystego konta. [Typ: Obie drużyny strzelą bramkę; Kurs: 1,48]

Liverpool – Atalanta

Mecz z gatunku tych, w którym zwycięzca jest niemal znany z góry. W pierwszym meczu tuż przed przerwą reprezentacyjną Liverpool przejechał się po Atalancie, wygrywając aż 5:0. Zespół Juergena Kloppa z dużą przewagą prowadzi w grupie. Zakładając, że zwycięży z Atalantą, to przy korzystnym wyniku meczu Ajaxu z Midtjylland, mógłby w środę zapewnić sobie awans do fazy play-off Ligi Mistrzów.

Za wygraną „The Reds” przemawia komplet zwycięstw w LM. Licząc wszystkie rozgrywki zespół z miasta Beatlesów nie przegrał od ośmiu spotkań, a dodatkowo w czterech z pięciu z nich jako pierwszy strzelił bramkę. Po drugiej stronie mamy serię trzech kolejnych meczów Atalanty bez wygranej. Powiedzieć, że Liverpool jest pewniakiem, to jak nie powiedzieć nic. Jakikolwiek inny wynik niż wygrana zespołu niemieckiego szkoleniowca, będzie ogromnym zaskoczeniem [Typ: Liverpool wygra; Kurs: 1,70]

Czwartek:

Standard Liege – Lech Poznań

Lech Poznań w Ekstraklasie, a Lech Poznań w europejskich pucharach to dwa różne zespoły. W polskiej lidze jest zaledwie na 10. miejscu i potrafi w bardzo łatwy sposób stracić pewne punkty. Przykładem jest niedzielny mecz „Kolejorza” z Rakowem Częstochowa, gdzie zespół Dariusza Żurawia najpierw przegrywał 0:2, by odrobić straty i wyjść na jednobramkowe prowadzenie, a następnie spektakularnie stracić gola w ostatniej minucie po trafieniu młodzieżowca Rakowa. W efekcie zamiast trzech punktów, był zaledwie jeden. Tuż przed przerwą reprezentacyjną było podobnie. Prowadzenie z Legią przy Łazienkowskiej, by w drugiej połowie najpierw bramkę (premierową) zdobył młodzieżowiec, a gola na wagę przegranej poznaniacy stracili w ostatniej akcji meczu. Lech Poznań w Lidze Europy to jednak zupełnie inny zespół. Przez eliminacje przeszedł jak burza, pewnie ogrywając kolejne drużyny. W fazie grupowej już tak różowo nie było, jednak mimo porażek z Benfiką czy Rangersami nie można powiedzieć, że „Kolejorz” był dużo słabszą ekipą. Kiedy przyszedł mecz na Bułgarskiej z ekipą o dosyć podobnych umiejętnościach, to zespół Żurawia pewnie obnażył słabości rywala i mógł cieszyć się z pierwszych punktów w tej edycji Ligi Europy.

Mając doświadczenie z pierwszego meczu, wydaje się, że Lech wyciągnie odpowiednie wnioski i na pewno nie położy się przed czwartkowym rywalem. Belgowie, mimo że grają na własnym terenie, nie są ekipą, której należy się przesadnie bać. Nie oznacza to oczywiście, że można ich zlekceważyć. Tym bardziej mając na uwadze znane piłkarskie przysłowie, wedle którego na tym etapie rozgrywek nie ma już słabych zespołów. Lech na pewno nie jest na straconej pozycji i powalczy o zwycięstwo w Belgii. Standard nie podda meczu, tym bardziej, że gra u siebie, więc należy spodziewać się ataków ze strony gospodarzy czwartkowego spotkania. I to ataków udanych. W dziewięciu na dziesięć ostatnich spotkań „Kolejorza” obydwie ekipy trafiały do siatki rywala. [Typ: Lech wygra i obie drużyny strzelą gola; Kurs: 4,40]

Nasz kupon

Sprawdź pełną ofertę TOTALbet

Redaktor naczelny krotkapilka.com.pl. Wcześniej m.in. Sport.pl, polskapilka24.net. Piłka nożna w wydaniu krajowym oraz zagranicznym. Fan największych klubów oraz tych niedocenionych.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *