Ekstraklasa

Dawno Lech takiego meczu nie wygrał. W ładnym stylu cieszy podwójnie

fot. własne/Paweł Jerzmanowski

W środowy wieczór Lech Poznań pokonał 3:0 szwedzkie Hammarby IF. Patrząc na to, czego spodziewali się kibice przed meczem w Sztokholmie, wynik ten jest zadziwiająco wysoki. Mimo rozstawienia, drużyna Dariusza Żurawia nie była zdecydowanym faworytem tej rywalizacji, mając na uwadze choćby przeszłość rywalizacji polsko-szwedzkiej. W kolejnej rundzie, “Kolejorz” zagra na wyjeździe z OFI Kreta lub Apollonem Limassol

Ważne spotkanie dla Filipa Bednarka

Trochę trzeba było na to czekać, ale wreszcie to bramkarz uratował Lecha w pierwszej połowie. Były bramkarz Heerenveen obronił dwie stuprocentowe sytuacje dla Szwedów, dzięki czemu do przerwy było 0:0. W pomeczowych wywiadach na oficjalnej stronie Lecha, piłkarze zaznaczali, że bez Bednarka nie byłoby tego awansu. Istotne to o tyle, że po meczach ligowych Filip był niekiedy mieszany z błotem. “Kolejorz” stracił już 4 gole po rzutach rożnych, przez co kibice nie uważali go za pewnego bramkarza. Nawet, gdy w meczu ze Śląskiem nie popełnił rażących błędów, to nie był pochlebnie oceniany, a środowe spotkanie pokazało, że można na niego liczyć. Aczkolwiek nadal trzeba mieć w głowie to, iż nie jest najpewniejszy na świecie przy dośrodkowaniach z rzutów rożnych.

Idealna mieszanka dała efekty

Wiele mówi się o tym, że idealna drużyna w Polsce powinna wyglądać w ten sposób, że młodzi Polacy są otoczeni doświadczonymi, wartościowymi obcokrajowcami. W Lechu od dłuższego czasu jest wprowadzany taki plan, jednak komplikował się on, przez wątpliwą jakość piłkarzy z zagranicy. Mecz z Hammarby pokazał, że jeżeli podstawowi piłkarze będą zdrowi, to jest szansa zdziałać bardzo wiele nie tylko w Ekstraklasie. W zeszłym sezonie starczyło to, by zdobyć wicemistrzostwo, jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia, a sama drużyna jest już bardziej zgrana ze sobą. Również młodzi, jak Moder czy Puchacz rozegrali swój pierwszy pełny sezon w Lechu i natychmiastowo zaczęli stanowić o sile całego zespołu. Ishak, Tiba, Ramirez, czy Satka to zawodnicy, którzy z miejsca mieliby miejsce w pierwszym składzie większości klubów z Ekstraklasy. Wracając już do meczu z Hammarby, sygnał wysokim pressingiem dał Pedro Tiba, który wykorzystał pomyłkę obrońcy i dał prowadzenie Lechowi. Dwie bramki dołożyli Kamiński i Marchwiński (obaj rocznik 2002), co pokazuje, że filozofia ”Kolejorza” może na dłuższą metę dać poznaniakom regularną grę w europejskich pucharach, czy trofea na krajowym podwórku, czego ostatnio brakuje kibicom Lecha. Niestety “Poznańska Lokomotywa” jest mistrzem w marnowaniu nadarzających się okazji, co pokazują pierwsze kolejki Ekstraklasy, czy zeszła edycja Pucharu Polski, gdzie w serii rzutów karnych, to Lech miał awans do finału na tacy, jednak koniec końców Lechia zagrała w Lublinie z Cracovią.

Mecz na przełamanie

Początek sezonu PKO Ekstraklasy w wykonaniu “Kolejorza” pozostawia wiele do życzenia. Ładny styl już jest, sytuacje w meczach są, tylko brakuje punktów. Dwa oczka po trzech meczach to zdecydowanie za mało, jak na aspiracje Lecha. W niedzielę na Stadion Miejski w Poznaniu przyjeżdza Warta Poznań i będziemy mieli do czynienia z pierwszymi derbami miasta od 25 lat. Na to spotkanie czeka całe miasto, bilety już wyprzedane, a obie drużyny z Wielkopolski nie wygrały jeszcze meczu w lidze. Dla drużyny Dariusza Żurawia to idealny dzień na to, by wreszcie wygrać na krajowym podwórku. Beniaminek, mecz u siebie, Warta jeszcze bez strzelonego gola w tym sezonie. Idealnie, by poprawić swój dorobek punktowy, jednak z Lechem to nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać, gdyż podobne rzeczy można było napisać przed meczem z Wisłą Płock, a skończyło się jednym wielkim zawodem, gdy po ostatnim gwizdku widniał wynik 2:2. Oby mecz z Hammarby dał pozytywnego kopa Moderowi i spółce. Derby Poznania rozpoczną się 20 września o 17:30.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *