Długie Podanie Felietony

Hybryda Nagelsmanna skradnie show Simeone. Brak rewanżu zaważy o awansie

grafika: własna/Krótka Piłka

Kilka lat temu na wieść o rywalizacji Atletico Madryt z RB Lipsk można byłoby pomyśleć, że to przedsezonowy sparing. Dziś wieczorem oba zespoły powalczą o awans do półfinału Ligi Mistrzów. Ekipa Simeone pomimo najtrudniejszego sezonu od lat pozostaje faworytem zarówno bukmacherów, jak i futbolowych ekspertów. Nagelsmann jednak może pokrzyżować plany rywalom z Hiszpanii. Jego „Byki” po raz pierwszy w historii wyszły z fazy grupowej Ligi Mistrzów i nie zamierzają się zatrzymać. Czy hiszpański torreador ich powstrzyma?

Zaplanować dwumecz — misja anulowana

RB Lipsk przy Atletico Madryt wygląda jak schorowany kuzyn cioteczny. Pomimo bajońskich sum gotówki klubu nie da się zbudować w ciągu kilku/kilkunastu lat. Oczywiście fundamenty, które włodarze „Byków” położyli, są i tak imponujące. Kiedy w 2016 roku zespół pod wodzą Ralpha Rangnicka wywalczył awans do Bundesligi, media spekulowały o mocarstwowych planach koncernu Red Bulla. Mając z tyłu głowy losy AS Monaco, nie można było wierzyć, że wybujałe ego włodarzy klubu z Lipska zdetronizuje hegemona ligi. Rok później RB Lipsk ukończyło sezon tuż za Bayernem Monachium.

Pierwsze przygody z europejskimi pucharami nie należały do najprzyjemniejszych, jednak nie można było przypuszczać, że zespół, który niedawno grał na piątym szczeblu rozgrywkowym szczeblu w Niemczech, weźmie szturmem Ligę Mistrzów. Dziś wieczorem RB Lipsk powalczy o historyczny awans do półfinału najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych na świecie. Kilkanaście tygodni temu byli skazywani na porażkę. Piłkarskie szachy w dwumeczu z Diego Simeone brzmiały jak wyrok śmierci. Z pomocą przyszła jednak pandemia, która zmusiła władze futbolu do zmiany reguł gry. Brak rewanżu, brak możliwości popełnienia błędu, brak możliwości skomasowanej obrony. Żeby awansować, trzeba wygrać. Atletico Madryt może mieć kłopoty, a przynajmniej awans nie przyjdzie im tak łatwo.

Piłkarze Lipska są nieobliczalni. Mogą zarówno sprawić niespodziankę w meczu z Atletico, jak i się skompromitować. Chociaż mówienie w takich kategoriach o nowicjuszach w fazie pucharowej Ligi Mistrzów jest ogromnym nadużyciem. Zespół z Madrytu ma lepszą kadrę, bardziej ogranego trenera i niezbędne doświadczenie, aby awansować do najlepszej czwórki w Europie. W tym roku jednak wprowadzenie trybu turniejowego, który nie wybacza błędów, może się okazać bolesne dla jednych bądź drugich. Liczy się, tylko aby po ostatnim gwizdku sędziego przy nazwie jednego zespołu widniało jedno oczko więcej niż u drugiego.

„Jesteśmy skupieni na sobie. Atlético ma duże doświadczenie w dwumeczach w pucharach. Teraz mamy jeden mecz, więc wszystko jest możliwe. Dla obu zespołów taki turniej to nowe doświadczenie”.

„Zawodnicy Atlético są mocni fizycznie. Mają mocny środek obrony w postaci Giméneza i Savicia. Chcemy rozgrywać piłkę szeroko i próbować znaleźć luki w ich obronie – nie będziemy zmieniać naszego stylu gry”.

Julian Nagelsmann na konferencji przed spotkaniem z Atletico Madryt (tłumaczenie: RB Lipsk Polska).
https://twitter.com/goal/status/1293771763487211521

33-letni szarlatan kontra stary wyga

Kiedy w 2016 roku 28-letni Julian Nagelsmann został trenerem Hoffenheim wielu pukało się w czoło. Zawodnikiem tego klubu był wówczas były reprezentant Polski, Eugen Polanski, który miał 30 wiosen na karku. Wieszczona przez niektórych ekspertów epizodyczna przygoda zamieniła się w 126 spotkań na ławce trenerskiej „Wieśniaków”. Nagelsmann został pionierem nowej fali niemieckich szkoleniowców, którzy mieli zreorganizować podejście do futbolu. Nie da się ukryć, że w ostatnim czasie trend ten wyhamował, jednak fenomen już 33-letniego Niemca wciąż kiełkuje. Dziś wieczorem piłkarska Europa może ponownie przypomnieć sobie o niemieckim wizjonerze, który być może wprowadzi RB Lipsk do półfinału Ligi Mistrzów a może jeszcze dalej.

„Myślimy tylko o jutrzejszym spotkaniu, nie wybiegamy dalej w przyszłość. Wiemy, że to tylko jeden mecz i teoretycznie łatwiejsza droga do kolejnej rundy. Niemiecki finał byłby czymś wspaniałym”.

Julian Nagelsmann na konferencji przed spotkaniem z Atletico Madryt (tłumaczenie: RB Lipsk Polska).

Do trzech razy sztuka?

Wszystko zmierzałoby do szczęśliwego zakończenia, gdyby nie szaman z Madrytu. Diego Simeone to przykład trenerskiej pasji, która nie gaśnie. Z tym samym błyskiem w oku prowadzi Atletico od 2012 roku. W tym czasie selekcjonerem reprezentacji Polski był Franciszek Smuda a na lewej obronie hasał Sebastian Boenisch. Minęły lata świetlne a „Cholo” wciąż szarpie się z Realem i Barceloną na hiszpańskim podwórku.

Wieczorny mecz w Lidze Mistrzów będzie dla Diego 479 na ławce trenerskiej Atletico Madryt (źródło: Transfermarkt). Pomimo wielu triumfów z ekipą „Rojiblancos” wciąż w gablotce brakuje najważniejszego pucharu. Argentyńczyk dwukrotnie musiał przełknąć gorycz porażki w wielkim finale Ligi Mistrzów (2014 i 2016 rok). Przesądni powiedzą, że do trzech razy sztuka, sam Siemeone należy bowiem do grona takich osób. Żeby spełnić to marzenie, należy jednak wyeliminować w ćwierćfinale RB Lipsk, którego dyrygentem jest nieobliczalny Julian Nagelsmann. Bukmacherzy zgodnie stawiają na awans zespołu z Madrytu, pewne jest jednak, że o 21:00 wszystkie przewidywania stracą rację bytu. Wczoraj Atalancie zabrakło kilku minut, aby zesłać do piekła PSG. Dziś wieczorem druga część spektaklu pt. „Wielcy kontra maluczcy”. Czy tym razem również los okaże się łaskawy dla faworytów?

„To jest specjalny mecz dla nas wszystkich. Jeżeli spojrzycie na nasz zespół, mamy kilku zawodników, którzy grają w naszym zespole od kilku lat. Chcemy pokazać naszą siłę w Europie. Mamy dużą pewność siebie, którą chcemy pokazać w meczu z Atlético i zakwalifikować się do półfinału”.

Peter Gulacsi na konferencji przed spotkaniem z Atletico Madryt (tłumaczenie: RB Lipsk Polska).
Dziennikarz portalu "Krótka Piłka". Pasjonat włoskiego Calcio oraz Bundesligi. Miłośnik siatkówki i piłki ręcznej. Kibic, którego błękitne serce bije w zachodniej części Londynu.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *