Długie Podanie Felietony

Licytacja o półfinał. Pizza przeciwko dolarom, czyli kto wyszarpie awans

grafika: własna/Krótka Piłka

Dziś na Estadio da Luz w Lizbonie dojdzie do konfrontacji Dawida z Goliatem. Określana „reprezentacją Włoch” przez media na Półwyspie Apenińskim Atalanta spróbuje pogrzebać marzenia szejkom z Paryża, tym samym wprawiając w euforię swoich sympatyków. Wszystko wskazuje jednak, że do batalii dojdzie w najmniej korzystnym czasie dla żołnierzy Gian Piero Gasperiniego.

Nasze marzenia są droższe od ich

Maszyna do zdobywania bramek, walec do rozjeżdżania rywali, najbardziej ekscytująca drużyna w Europie. To tylko kilka tytułów, które przylgnęły do Atalanty. Zespół z Bergamo w erze Gian Piero Gasperiniego czyni postęp za postępem. Stawia milowy krok za milowym krokiem, zawstydzając rywali zza miedzy. Najważniejsze w futbolu są jednak emocje, a te Atalanta zapewniała największe przez większość kampanii 2019/2020. Piłkarskich fajerwerków nie było końca, lecz czy to już koniec pięknej drogi?

Potentaci z Paryża, hegemoni Ligue 1, gwiazdy światowego futbolu. Gdyby rywalizacja pomiędzy PSG i Atalantą miałaby się odbyć za pomocą symulacji to z całą pewnością już po pierwszej części spotkania włoscy dziennikarze mogliby ryknąć z bólu „Mamma mia”, opuszczając gniazdo komentatorskie. Na całe szczęście w futbolu trzeba udowodnić swoją wyższość na boisku, a nie na papierze lub w przewidywaniach bukmacherów.

Drużyna z Paryża to idealny przykład, że pieniądze szczęścia nie dają — przynajmniej w futbolu. Co prawda zespół ze stolicy kraju zdominował krajowe podwórko, jednak wciąż nie odegrał pierwszoplanowej roli na arenie międzynarodowej. Wydaje się, że teraz nadszedł odpowiedni moment, aby chociażby awansować do półfinału. Ćwierćfinałowy rywal ustaje Francuzom niemal na każdym polu. Słowem kluczowym jest „niemal”, ponieważ „maluczcy” z Bergamo będą dziś głosem całej piłkarskiej Europy, a przynajmniej Italii.

Chleba, igrzysk i Josipa Ilicicia

Jeszcze kilka tygodni temu sympatycy futbolu zacierali ręce na myśl o rywalizacji Atalanty z PSG. Włosi byli jednym z najbardziej skutecznych zespołów w Europie, a wypoczęci Francuzi liczyli po cichu na dołączenie do wyścigu po triumf w Lidze Mistrzów. Teraz sytuacja zmieniła się diametralnie. Co prawda mistrzowie Francji przemieścili się w swoich okopach o metr do tyłu, tracąc Kyliana Mbappe. Gwiazdor PSG z powodu kontuzji nie znajdzie się najprawdopodobniej w podstawowym składzie, jednak według doniesień medialnych będzie dżokerem Thomasa Tuchela.

Stan kadrowy po drugiej stronie barykady wygląda gorzej. O ile w subiektywnym zestawieniu Josipa Ilicicia z Kylianem Mbappe wyżej należy umieścić Francuza, to w kontekście wartości dla zespołu góruje Słoweniec. Problemy osobiste gwiazdora Atalanty okazały się początkiem końca fenomenalnej postawy żołnierzy Gian Piero Gasperiniego. Oczywiście siłą zespołu jest jego wielowarstwowość. Zmiennicy odgrywają kluczowe role m.in. Luis Muriel strzelający gola za golem czy Rusłan Malinowski, który ma zakaz transferowy na brzydkie bramki. Z przykrością trzeba jednak stwierdzić, że Atalanta bez słoweńskiego geniusza jest jak żołnierz bez karabinu.

fot. własne/Paweł Jerzmanowski

Fortuna kołem się toczy

Biorąc pod uwagę wiele poszczególnych czynników, dochodzi się do wniosku, że to PSG będzie faworytem spotkania rozgrywanego na Estadio da Luz. Istnieje jednak światełko nadziei dla Atalanty i nie jest to związane z wolnym tłumaczeniem nazwy portugalskiego stadionu (Stadion Światła czy Stadion Światłości). Gdyby ktoś kilka miesięcy temu powiedział mi, że Kamil Glik przejdzie do Benevento kazałbym mu przestać szerzyć herezję. Co więcej, sądzę, że reakcja polskich kibiców byłaby o wiele dosadniejsza. Wczoraj już były obrońca AS Monaco został nowym nabytkiem beniaminka Serie A.

Czy Atalanta sprzed kilku tygodni mogłaby staranować zespół z Paryża? Z pewnością, jednak czy Atalanta z zaciągniętym ręcznym będzie w stanie przeciwstawić się Goliatowi? Niekoniecznie, jednak w futbolu liczy się serce i być może chęć zostania półfinałowym Dawidem okaże się na tyle mocna, że spełni się kolejne marzenia wesołej ferajny z Bergamo. Stawiam pizzę przeciwko dolarom, że losy spotkania są otwarte. Co więcej, nie byle jaką pizzę. Chciałbym również, aby holenderski pomocnik Atalanty musiał spełnić swoją obietnicę. Droga do tego jednak jest długa i wyboista, ale dopóki piłka w grze wszystko może się wydarzyć.

„Jeśli wygramy Ligę Mistrzów zaproszę ponad 1000 kibiców na pizzę. Jeśli przegramy…, to moja oferta będzie aktualna w kolejnym sezonie. Ten mecz jest dla nas jak marzenie. To bardzo ważne spotkanie dla nas wszystkich”.

Marten de Roon
Dziennikarz portalu "Krótka Piłka". Pasjonat włoskiego Calcio oraz Bundesligi. Miłośnik siatkówki i piłki ręcznej. Kibic, którego błękitne serce bije w zachodniej części Londynu.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *