Długie Podanie Felietony

Ewolucja piłkarza – kiedyś z papierosem, dziś ze smartfonem [DŁUGIE PODANIE]

Inny świat – takimi słowami można opisać szatnię piłkarską z lat dziewięćdziesiątych. Zgłębiałem ostatnio tajniki kariery Wojciecha Kowalczyka w książce „Kowal. Prawdziwa historia” i przez cały ten czas w głowie miałem jedną myśl „Jak to się stało?”. Jak to się stało, że kiedyś Kowalczyk codziennie kupował paczkę papierosów, a dziś tańczący Lewandowski spogląda na mnie z ekranu telefonu? Co wydarzyło się przez te lata, że pijackie bandy młodych chłopaków zmieniły się w celebrytów?

Źródło: Twitter @ClassicFootbaIl

Nie ma futbolu bez alkoholu

Nie ma sportowca, który nie pije. To znaczy, w porządku – są jakieś wyjątki, jak wszędzie. Tak jak są ludzie, którzy nigdy w życiu nie zjedli mięsa, tak pewnie są i sportowcy, którzy się nigdy nie napili – mówił dwanaście lat temu Wojciech Kowalczyk

Kiedy byłeś zawodnikiem Legii Warszawa w czasach „rządów” Janusza Wójcika to miałeś wybór albo pić, albo… pić. Piłkarze w tamtych czasach integrowali się przy sporych dawkach alkoholu. Twoje być albo nie być w szatni zależało od tego czy wyjdziesz z kolegami na piwo lub coś mocniejszego. Oczywiście nadal się pije, choćby na zgrupowaniu kadry. Różnica jest tak, że sportowiec, który pochłaniałby takie ilości etanolu jak wtedy, dziś nie dałby rady grać w żadnej poważnej lidze. Nawet Jamie Vardy, fan napojów wyskokowych namawiany przez trenerów, zdecydował się zrezygnować z picia wódki z cukierkami na zakwasy. W klubie choćby ekstraklasy piłkarze to ludzie, którzy po treningu wsiadają w samochód i jadą do domu lub załatwiać interesy. Każdy z nich ma dużo więcej spraw na głowie. Młodzi zawodnicy mimo, że na pewno imprezują to dużo czasu poświęcają na przygotowanie się do meczu czy treningu. Kierowani takimi przykładami jak Robert Lewandowski mają większą świadomość tego co jedzą i co piją.

W tamtym czasie paliłem regularnie i trener doskonale o tym wiedział. Po prostu nie chciał, aby ktokolwiek palił w szatni i ja też zdawałem sobie z tego sprawę. Z powodu emocji związanych z meczem zapaliłem papierosa po zakończeniu spotkania, kiedy cała drużyna była jeszcze w środku. Ktoś mnie zobaczył, a potem powiedział o tym trenerowi. Spotkałem się z nim kilka dni później, spytał się mnie czy to prawda, więc odpowiedziałem, że tak. Potem powiedział „zobacz, będziesz odsunięty od drużyny na jakiś czas”, ale nie było wielkich kłótni czy konfrontacji. Zachowałem się bardzo profesjonalnie – opowiada Wojciech Szczęsny o jego przygodzie z tytoniem

Różnicę gołym okiem widać jeśli chodzi o inną używkę czyli papierosy. Ileż razy widzieliśmy zdjęcia piłkarzy pokroju Johana Cruijffa siedzących w szatni i puszczających z ust biały obłok dymu. Jeszcze nie tak dawno pośród zawodników paliła większość i tylko od trenera zależało czy musieli się z tym kryć. Organizm dzisiejszego sportowca jest „wyżyłowany” do granic możliwości. Papierosy są niemile widziane w szatni, ponieważ znacznie obniżają wydolność płuc. Gdyby Mateusz Klich palił u trenera Bielsy w Leeds to nie byłby w stanie wytrzymać obciążeń narzucanych przez wymagającego trenera.

Krzysztof Stanowski w swoim felietonie dla „Weszło.com” w odniesieniu do piłkarzy w dobie pandemii pisał – Jak masz problem z posiłkami podczas wyjazdów to sobie je uprzednio zamów na wynos albo zrób sobie kanapki w domu. Nie ma w tym zdaniu nic czego byśmy nie wiedzieli, ale jednak uderzyła mnie wizja piłkarza biorącego na wyjazd kanapki. To wszystko prowadzi do wniosku, że dzisiejszy „Pan Piłkarz” stał się dla nas nadczłowiekiem. Jeszcze dziwniejsze jest to, że jeszcze jakiś czas temu było to oczywiste jak dwa razy dwa. Nieważne czy nazywałeś się Szczęsny czy Smolarek to i tak jadłeś jak przeciętny Kowalski.

Moment przełomu

Źródło twitter: @dvdbeckham

„David był jedynym piłkarzem, jakiego trenowałem, który wybrał sławę, uczynił swoją misją bycie znanym poza boiskiem” – napisał Ferguson o Beckhamie w swojej autobiografii 

Jeśli będziemy poszukiwać zawodnika, od którego zaczęła się przemiana z piłkarza w popkulturową gwiazdę, to wybór może być tylko jeden: David Beckham. W swojej autobiografii Sir Alex Ferguson wspominał, że popularny wykonawca rzutów wolnych miał dwie drogi do wyboru: mógł skupić się tylko na piłce lub zostać celebrytą. Wszyscy wiemy jak ta historia się potoczyła. Angielski skrzydłowy jako pierwszy zaczął zarabiać więcej poza boiskiem niż na murawie. Przez kolejne lata jego wizytówką nie była prawa noga, którą potrafił wiązać krawaty, ale twarz, która sprzedawała kolejne produkty. Po jakimś czasie jego życie przypominało już karierę członka Boys bandu.

Z piłkarzami tak już jest, że ludzi lepiej oceniają ich po zakończeniu kariery niż w jej trakcie. Nieliczni pamiętają, że droga, którą podążał wychowanek Manchesteru United budziła wiele kontrowersji. Wielu fanów nie chciało odejścia od starej „męskiej piłki”. Kiedy ten był wypożyczany do Milanu to szydercy mówili, że wielki klub robi to tylko dla pieniędzy. Mimo krytyki Beckham bronił się na boisku, walczył za dwóch i notował przyzwoite liczby. Dziś wspominany jako legenda kiedyś musiał pójść pod prąd. W końcu każdy pionier w swoich czasach był nierozumiany

Piłkarz czy celebryta

– Piłkarze to przecież tylko ludzie, często bardzo wrażliwi jak ja. Potrzebujemy czegoś w rodzaju tarczy. Dziś nawet juniorzy, piętnastolatkowie mają konta na Twitterze. Przez to od najmłodszych lat doświadczają hejtu i presji. To nie jest dobre – mówił w swojej spowiedzi dla „The Guardian” Bojan Krkić

21 marca 2006, San Francisco właśnie wtedy powstaje Twitter. Nikt, nawet czterech założycieli tego serwisu nie spodziewał się, że za jakiś czas to właśnie będzie miejsce ogłaszania wielu ważnych decyzji. Co robi klub, gdy zwalniany jest trener? Pisze tweeta. Dziennikarz ma jakieś informacje na temat transferu, co robi? Dokładnie to samo. Powstanie social mediów znacznie zmieniło świat piłki i nikt nie może z tym polemizować.

Cristiano Ronaldo zarabia 34 miliony dolarów rocznie tylko na zdjęciach wrzucanych na Instagram. To nie powinno nas dziwić skoro w tym właśnie serwisie obserwuje go 216 milionów użytkowników. To wszystko prowadzi do tego, że dla zawodnika znanego na świecie równie ważna jest kariera na boisku jak i poza nim. Często są oni za to krytykowani, jak Jesse Lingard, który na boisku jest niczym nie wyróżniającym sie zawodnikiem Premier Leauge, lecz poza nim jest gwiazdą, której poczynania śledzi wiele młodych ludzi. 

– Jak patrzę na tych wszystkich sportowców, których uważam za znakomitych, wrzucających te swoje porąbane filmiki na TikToka, to powoli tracę do nich szacunek. Trochę żałosne to się robi – stwierdził Mats Hummels 

Jak widać nie tylko kibicom się to nie podoba. Tylko czy możemy kogokolwiek winić za to, że chce budować swój wizerunek i zarabiać na tym pieniądze? Ja również nie jestem zwolennikiem tego, że Lewandowski nagrywa filmiki kierowane do dzieci wczesnej podstawówki. Mam jednak świadomość, że każdy ma skłonność do buntu przeciwko zmianom. Kiedyś ktoś krytykował Beckhama, my dziś to samo robimy z Lewandowskim. Tylko czy napewno nowe znaczy gorsze? 

@_rl9

Dont’t take life too seriously, have fun 😉😀 #rockstar #fyp #foryou

♬ ROCKSTAR – DaBaby, Roddy Ricch
Fanatyk ligi angielskiej oraz najlepszej ligi świata czyli polskiej A-klasy ;) Twitter: @Jakub10920713

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *