Długie Podanie Felietony

Canarinhos, czyli miłość, futbol i religia cz. 1 [DŁUGIE PODANIE]

https://en.wikipedia.org/wiki/Charles_William_Miller

Pewnego dnia 1894 roku do swojego rodzinnego miasta Sao Paulo wrócił Charles Miller. Nazwany później ojcem brazylijskiego futbolu nastolatek przywiózł ze swojej podróży do Anglii dwa artefakty. Były nimi futbolowa piłka oraz książka z regułami przedziwnej gry. Nie miał wtedy pojęcia, że jego skromny pakunek będzie sensem życia dla setek milionów rodaków na przestrzeni kolejnych stu dwudziestu lat.

Hiroszima na Maracanie

twitter @LETFootball

– Siedziałem w bezruchu na betonowym stopniu, patrząc, jak ukośne promienie słońca oświetlają stadion. W absolutnej ciszy tłumu, niezmąconej ani jednym pojedynczym szlochem, nasze oddechy zamarły w brutalnym zbiorowym osieroceniu – pisał o tym zdarzeniu Carlos Heitor Cony, czyli znany powieściopisarz obecny na finale mundialu w 1950 roku

1950 rok. Europa wstaje z powojennych gruzów, trwa wyścig zbrojeń, a ZSRR ogłasza, że dysponuje bombą atomową. Gdzieś pomiędzy tymi zdarzeniami odradza się okaleczona przez zbrodnie, pobory i katastrofy piłka nożna. Najdziwniejszy mundial w historii zostaje zorganizowany w najbardziej odpowiednim miejscu na ziemi: w Brazylii, gdzie każdy szary obywatel mimo biedy cieszy się, że będzie mógł zobaczyć bogów futbolu u siebie w kraju. Tak zaczyna się wspaniała historia wielkiego futbolu w kraju kawy. Miała ona jednak gorzki początek

Mistrzostwa Świata zyskały miano najdziwniejszych w historii z wielu względów, między innymi dlatego, że brało w nim udział zaledwie 13 ekip. Co ciekawe był to jedyny turniej Mistrzostw świata bez finału; drużyny awansowały bezpośrednio do kolejnej grupy mistrzowskiej. Przyczyną takiego stanu rzeczy było to, że Europa miała ważniejsze sprawy na głowie niż futbol, a pozostałe państwa były zbyt ubogie na taką podróż. Indie odmówiły udziału w Mistrzostwach na tydzień przed turniejem ze względu na obowiązek… gry w butach. To była opłakana w skutkach decyzja, ponieważ ekipa ta nie pojawiła się już nigdy na turnieju tej rangi.

Ostatecznie na turnieju zjawiła się Boliwia, Brazylia, Chile, Hiszpania, Jugosławia, Meksyk, Paragwaj, Szwajcaria, Szwecja, Urugwaj, USA, Włochy oraz debiutant w postaci Anglii. Warto jednak zatrzymać się przy kilku spośród tego zacnego grona. Włochy, czyli obrońca tytułu były pretendentem do zwycięstwa, lecz marzeń o triumfie pozbawiła ich katastrofa samolotowa zespołu Torino, który dostarczał najwięcej reprezentantów. Anglia po raz pierwszy zdecydowała się wziąć udział w Mistrzostwach. Dumni Anglicy byli tak pewni siebie, że przed spotkaniem z USA pisali w gazetach „Istnieją dwa narody, które nie potrafią grać w futbol, są to: Eskimosi i Amerykanie„. Gdy okazało się, że miał miejsce „Cud na trawie”, to zaskoczeni Brytyjczycy pisali do gazet, że wkradł się błąd w druku i niemożliwe jest, że ich reprezentacja przegrała 1:0.

Do grupy finałowej nie udało się wkraść ani Włochom ani Anglikom. Przed fazą mistrzowską zarządzono aż tydzień przerwy, aby każdy mógł wrócić do pełni sił. Wśród czterech najlepszych znaleźli się Urugwaj, Brazylia, Hiszpania i Szwecja. Po dwóch kolejkach najlepiej spisywała się Brazylia, która rozjechała Skandynawów i przybyszów z półwyspu Iberyjskiego kolejno 7:1 i 6:1. Wszystko wskazywało na to, że przed meczem z Urugwajem nie mieli się czego obawiać. Rywal z Ameryki Południowej wydarł zwycięstwo 3:2 ze Szwecją i zaledwie bramkowo zremisował z Hiszpanią.

Przed zbliżającym się spotkaniem każdy w kraju kawy wywierał presję na zawodnikach. Spotkanie z Urugwajem miało być tylko formalnością. Gdy w Azji szalała wojna Koreańska, w Brazylii wszyscy marzyli o tym, aby sięgnąć po Złotą Nike w swojej ojczyźnie.

Juan López Fontana, czyli selekcjoner „La Celeste” nie był jednak naiwny. Wiedział, że jeśli pójdzie na wymianę ciosów z rozpędzonymi Canarinhos to szybko się wykrwawi. Postanowił zastawić podwójne zasieki i zamurować bramkę. Liczył on, że gdy rywale rzucą się do ataku zostawią mu przestrzeń w bocznych strefach boiska. Luki te mieli wykorzystać przebojowi skrzydłowi.

Biała Brazylia – Niebieski Urugwaj
Źródło wikipedia do ponownego wykorzysania

Brazylia przed spotkaniem była w komfortowej sytuacji, ponieważ remis to im dawał trofeum.  – To są mistrzowie świata! – zapowiedział dziennik „O Mundo” jeszcze przed meczem, umieszczając zdjęcie Ademira i kolegów. Maracana wypełniła się po brzegi. Na obiekcie znalazło się 200 tyś. ludzi, co do dziś jest światowym rekordem. Atmosfera była tak gorąca, że Julio Pérez, kapitan zespołu z Urugwaju nie wytrzymał i zmoczył swoje spodenki podczas śpiewania hymnu.

Przez całą pierwszą połowę drużyna, której kapitanem był Augusto biła głową w mur, nie mogąc się przedrzeć pod bramkę rywala. Przełom nastąpił dopiero w 47. minucie, gdy piłkę w siatce umieścił Friaça. Stadion wpadł w euforyczny szał. Nikt nie był w stanie już im odebrać tej radości… a jednak. Lopez postawił wszystko na jedną kartę i kazał rzucić się swojej drużynie do przodu. Szybka zmiana stylu gry przynosiła efekty. Jego zawodnicy stwarzali sobie kolejne sytuacje, a w 66. minucie Schiaffino zdobył gola po dośrodkowaniu Ghiggi z bocznej strefy boiska. Maracana zamarła. – Cisza Maracany nas sparaliżowała – mówił później selekcjoner Brazylijczyków Flavio Costa.

Tłum wymagał od piłkarzy reakcji, ale otrzymywali jedynie kolejne akcje „La Celeste”. Najczarniejszy scenariusz spełnił się w 79. minucie. Ghiggi znów był przy piłce, zbiegł z flanki do środka i gdy wszyscy spodziewali się, że ponownie dośrodkuje on oddał strzał przy bliższym słupku. Brazylijski bramkarz był zszokowany. Moacir Barbosa nie sięgnął piłki i cały kraj pogrążył się w lamencie. Ten gol przeszedł do historii jako strzał, którego żałował sam strzelec. Przyznał po latach, że wiedząc, jakie niósł za sobą skutki, nie postąpiłby tak drugi raz. „Tylko trzy osoby uciszyły Maracanę: Sinatra, papież Jan Paweł II i ja” – powiedział strzelec bramki Alcides Ghiggia.

Spotkanie to okrzyknięto największą tragedią Brazylii. Po końcowym gwizdku na samym stadionie kilka osób dostało zawału serca, a jedna skacząc z wysokości popełniła samobójstwo. W całym kraju przypadków odbierania sobie życia z powodu przegranego „finału” było mnóstwo. Skala tragedii była dla miejscowych podobna do zrzucenia bomby atomowej stąd nazwa: Hiroszima na Maracanie.   Ze wszystkich naszych kryzysów narodowych mistrzostwa świata w 1950 r. są klęską najpiękniejszą i najbardziej celebrowaną – napisał w „Anatomii porażki” Paulo Pedrigao. 

Przesądy Brazylijczyków

oznaczone jako do ponownego wykorzystania

Najbardziej z zawodników ucierpiał bramkarz: Moacir Barbosa. Ciemnoskóry zawodnik tak wspomina puszczonego gola

– Maksymalna kara w Brazylii to 30 lat więzienia, ale ja za mecz z Urugwajem dostałem dożywocie – wyznał zawodnik

Barbosa całe życie był piętnowany. Władze federacji nie pozwalały mu na kontakty z zawodnikami reprezentacji narodowej, ponieważ miał on przynieść im pecha. Co ciekawe, mimo błędu to właśnie on został wybrany bramkarzem turnieju. Pewna historia mówi, że gdy robił zakupy to w sklepie spotkał kobietę z córką, która powiedziała o nim „Zobacz dziecko, to człowiek przez którego płakała cała Brazylia”. Lecz to nie wszystko, brazylijski związek piłki nożnej zakazał powołań dla ciemnoskórych zawodników na odpowiedzialne pozycję, ze względu na to, że ci mieli nie wytrzymywać obciążeń psychicznych. Kolejnym powołanym na pozycję bramkarza był dopiero wszystkim znany Dida. Po latach, gdy Maracana była remontowana, Barbosa wziął pamiętne słupki, których bronił w meczu z Urugwajem i spalił je we własnym ogródku.

Od pamiętnego spotkania Brazylia stała się Canarinhos, ponieważ białe stroje, w których występowali do 1950 roku uznane zostały jako pechowe i wymienione na znane nam żółto-zielone. Środowisko było tak skrupulatne, że aż przez 69 lat nie używano tego koloru. Zmiana nadeszła w 2019 roku, ale jakże szczęśliwa. Ubrani na biało Brazylijczycy wygrali Copa America niszcząc w finale Peru 3:1.

Fanatyk ligi angielskiej oraz najlepszej ligi świata czyli polskiej A-klasy ;) Twitter: @Jakub10920713

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *