Skoki Narciarskie

NIESAMOWITY postęp Dawida Kubackiego! Staje się liderem polskiej kadry

Skoczek z Nowego Targu przez wiele lat był tylko szarą myszką kryjącą się w cieniu triumfów Kamila Stocha. Wszystko zmieniło się kiedy na jego szyi zawisł złoty medal Mistrzostw Świata w Seefeld. Wtedy wzbił się na wyżyny i piął się krok po kroku na szczyt. Szczyt, który osiągnął po zwycięstwie w Turnieju Czterech Skoczni. W dzień Trzech Króli stał się władcą Czterech Skoczni oraz liderem kadry.

Zrobił to po raz szósty… z rzędu! 29-latek znów stanął na podium zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich. Tym razem znalazł się wśród trzech najlepszych skoczków we włoskim Predazzo, plasując się na trzeciej pozycji. Zwyciężył Karl Geiger, który nie dał rywalom większych szans, a w pierwszej próbie zbliżył się do rekordu Adama Małysza o zaledwie pół metra. To był świetny konkurs nie tylko dla niego, ale również dla Piotra Żyły i Kamila Stocha. Obaj zajęli 4. miejsce. Jest to kolejny raz, kiedy w najlepszej dziesiątce znalazło się trzech Polaków.

Już po pierwszej serii można było liczyć na powtórzenie świetnych wyników z sobotnich zawodów. Na półmetku zmagań to trzecią lokatę zajmował Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski wylądował na 102 metrze. Skoczek z Zębu zrobił to w świetnym stylu, uzyskując 58.5 punktu od sędziów za styl skoku. Triumfator 68. Turnieju Czterech Skoczni, mimo że skoczył pół metra dalej, był pozycję niżej niż 32-latek. Różnica między Polakami wynosiła 1,8 punktu. To efekt uzyskania dwóch oczek mniej za styl oraz mniejszej rekompensaty za warunki atmosferyczne.

Po pierwszej serii można było zauważyć małe podobieństwo do przebiegu jego kariery. Miał gorsze i lepsze okresy, często rywalizował z Piotrem Żyłą o drugie miejsce w Reprezentacji. Nie był jednak tym pierwszym przez długi czas, a jeśli osiągał sukces, to Stoch wciąż przez opinię publiczną uznawany był za niekwestionowanego mistrza, którego wyczynem byłoby pobić. Tak jak w ostatnim czasie, tak i teraz Stoch był minimalnie wyżej. Kubacki zaczął realnie zagrażać zdetronizowaniu dwukrotnego zdobywcy Turnieju Czterech Skoczni w 2017 roku. Wszytko, zaczęło się w lecie kiedy stał się gwiazdą Letniego Grand Prix. W Wiśle, Hinterzarten oraz w Courchevel, zajmował pierwsze miejsca. Nikt wtedy nie spodziewał się, jak na przestrzeni trzech lat, potoczy się kariera Kubackiego. Kolejne dwa zwycięstwa zaliczył w kończących cykl zawodach w Hinzenbach i Klingenthal. Polak wygrał cały cykl i wyrównał niezwykły rekord. Został drugim zawodnikiem, po Takanobu Okabe (LGP 1994), który zwycięstwo w Letnim Grand Prix odniósł, dzięki zwycięstwom w każdym konkursie, w którym brał udział.

https://twitter.com/Sport247PL/status/1214257523097772037?s=20&fbclid=IwAR3OjMYYM6uAatt3NyF_EbZGcw7G8HcF5jXR-Cg2ExALgNNFP0GHdGkwpH8

Potem przyszedł czas na Oberstdorf podczas 66. TCS-u oraz Willingen. Tam pierwszy raz zaznał smaku podium, wtedy jeszcze na jego najniższym stopniu. Kolejnym krokiem był drużynowy brąz Mistrzostw Świata w Lotach Narciarskich. W 2018 roku zdobył również drużynowy medal i znów brązowy. Jednak ten był olimpijski o niezwykłej wadze. To pchnęło go do przodu w kierunku eksplozji umiejętności i wielkiego przebłysku, który miał miejsce później. Sezon 2017/18 był wyjątkowy również dlatego, że zajął 9. pozycję w klasyfikacji generalnej, czyli pierwszy raz podczas jego przygody ze skokami uplasował się w top 10. Co więcej, podczas norweskich zawodów Raw Air był drugi w Lillehammer. Na pierwszy triumf musiał jednak czekać do kolejnego sezonu.

W rozgrywanych 1 marca 2019 zawodach indywidualnych na skoczni normalnej zdobył złoty medal. To był przełom w jego karierze. Pierwszy raz na najwyższym stopniu podium i to na Mistrzostwach Świata! W odbywającym się w zmiennych warunkach pogodowych konkursie po pierwszej serii zajmował odległą 27. pozycję, ze stratą 19,2 punktu do lidera Ryōyū Kobayashiego. W drugiej części Kubacki oddał najdłuższy skok zawodów (104,5 m) i dokonał niemożliwego, zajmując pierwsze miejsce, a żaden z 26. kolejnych zawodników nie dał rady odebrać mu triumfu.

Teraz Dawid staje się liderem zespołu. Tydzień temu zdobył TCS, a od 2017 roku stał się wielki. Przez ostanie trzy sezony rósł w siłę, a teraz wyrównał rekord, w liczbie miejsc na podium z rzędu Stocha i Małysza, a to nie koniec, bo Kubacki może więcej i słabnący Kobayashi może tylko go motywować do dokonania kolejnego wielkiego czynu. Kubacki minął Stocha w niedzielę i jest na świetnej drodze, aby minąć go również w osiągnięciach. Może 29-latek zaskoczy wszystkich i zdobędzie Kryształową Kulę?

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *