Polska piłka

Wielka afera dopingowa! Pół drużyny zdyskwalifikowane!

W Siedlcach wybuchł skandal dopingowy. Nikt nie brał nic nie legalnego. Podawali tylko witaminę C, magnez i glukozę, rzecz w tym jak podawali. Aż siedmiu zawodników Pogoni Siedlce brało dożylne wlewy, które w takich ilościach są surowo zabronione. Nikt nie wpadł na pomysł, że może to być nielegalne

Polska Agencja Antydopingowa wszczęła śledztwo wobec II ligowego klubu. Funkcjonariusze policji dostali nakaz przeszukania budynków klubu. Sprawcą całego zamieszania są wlewy podawane piłkarzom. Substancje, które były podawane nie są zakazane lecz sam sposób podania tak. Przepisy jasno mówią, że nie wolno sportowcowi podać dożylnie więcej niż 100 ml na 12 godzin. W Siedlcach widocznie o tym nie słyszeli

Zawodnikom grozi kara do 4 lat dyskwalifikacji, ponieważ sportowiec sam jest odpowiedzialny za to co i jak dostaje się do jego organizmu. Testy dopingowe nic nie wykryły, POLADA dowiedziała się o całym procederze z donosu. W całą sprawę zmieszani są nie tylko zawodnicy, ale również lekarze, trenerzy i działacze. Wszyscy wykazali się brakiem znajomości podstawowych przepisów

Zawodnikom zaczęto podawać suplementy, aby wspomóc ich wyniki sportowe, które nie zachwycają. Cała idea “wspomagania” zrodziła się gdy Pogoń przegrała trzeci mecz z rzędu. Po kolejnej porażce zwolniono trenera Kamila Sochę i zarządzono testy motoryczne. Wypadły one słabo więc zarząd podjął decyzję o suplementacji graczy.

– Moim zadaniem było skierować do lekarza słabo wyglądających graczy. Graczy wolniejszych od rywali, apatycznych, z podkrążonymi oczami, przemęczonych. Zarząd przedstawił mi umowę z placówką medyczną, z którą od kilku lat współpracujemy. Pracuje tam znany i ceniony lekarz, z którym konsultujemy się przy chorobach zawodników, wynikach badań krwi. O substancjach, które mieli przyjąć gracze, rozmawialiśmy i z zarządem i samym lekarzem. To były rozmowy prowadzone już kilka tygodni wcześniej. Odżywki miały wspomóc zawodników – argumentuje. Rozmowy trwały długo, ale jak słyszymy, nie padła w nich istotna kwestia. – Jak suplementacja miała być podana? – Tego nie wiedziałem. To nie było w moich kompetencjach – tłumaczył Purzycki, który był od października trenerem drużyny z Siedlec.

Wlewy przyjęło siedmiu zawodników, ale mogło być to nawet kilkunastu. Proceder na szczęście został przerwany. Sprawę zgłosił anonimowy informator

Cała sprawa wykazuje niesamowitą ignorancje i nie wiedzę w sprawach dopingu. Reakcji powinniśmy, a nawet musimy oczekiwać na kilku szczeblach, najpierw ze strony trenera, potem lekarzy, a na koniec samych zawodników, którzy niewątpliwie ucierpią. Może cała sprawa nauczy inne drużyny, że zanim coś się zrobi należy sprawdzić czy to legalne.

Fanatyk ligi angielskiej oraz najlepszej ligi świata czyli polskiej A-klasy ;) Twitter: @Jakub10920713

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *