Długie Podanie Felietony

Nałogi — drugie oblicze sportu i bogactwa [Długie podanie]

fot. własne/Paweł Jerzmanowski

Narkotyki, alkohol, papierosy, hazard – to tylko wybrane z używek, które racjonalnie stosowane nie przynoszą złego wpływu na stan zdrowia człowieka. Powyższe odskocznie nie są typowe jedynie dla osób, które mają problemy z zatrudnieniem czy finansami. Chętnie sięgają po nie ludzie, którzy osiągnęli bardzo wiele, a mogli jeszcze więcej. Często były to dla nich sposoby na to, aby uwolnić się od ciążącej na nich presji.

Na świecie jest bardzo wiele używek, które potrafią diametralnie zmienić życie człowieka, nawet tego najbardziej zrównoważonego mentalnie. Substancją, najchętniej wybieraną wśród ludzi są papierosy, które są silnie uzależniające. Dla polskich kibiców palący piłkarz jest czymś niemożliwym i niesłychanym. W związku z tym, po słabszym występie często wytyka mu się „jaranie szlugów”. Jednak we Włoszech jest to normalna sprawa, a papierosy są nieodłącznym elementem życia mieszkańców Italii. Co ciekawe, nie stanowią problemu, mimo iż mogą znacząco ograniczyć wydajność podczas meczów.

Picie to jest życie

Znani piłkarze znacznie częściej sięgali po alkohol, który w większości przypadków wręcz rujnował ich kariery. Pierwszym i chyba najświeższym przypadkiem jest Dawid Janczyk. Swego czasu był nadzieją dla reprezentacji Polski. Wierzono, iż niebawem będzie grał w najlepszych klubach. Podobnie było z włodarzami CSKA Moskwy, którzy wykupili go z Legii Warszawa aż za 4.2 mln euro. Jak na rok 2007, to była bajońska suma za 20-letniego napastnika, który w ciągu dwóch lat gry w stołecznej Legii zdobył zaledwie dziewięć bramek.

W trakcie pobytu w Rosji był wypożyczony m.in. do belgijskich, ukraińskich klubów. Pozyskała go również kielecka Korona, dla której rozegrał jedynie siedem spotkań. Wschodni klimat tak na niego wpłynął, iż sięgnął po alkohol, który z każdym mililitrem zaczął go pogrążać i uzależniać. Dawid nie chciał przyznać się do stawianych mu zarzutów dot. uzależnienia, jednak jego kariera momentalnie wyhamowała.

Wsparcie to nie wszystko

Znalazły się kluby, które wyciągnęły pomocną dłoń, ale historia zataczała koło. Alkohol spożywany w mniejszej lub większej ilości powodował, iż dyspozycja podczas treningów i meczów poddawana była wątpliwościom sztabów szkoleniowych. Jego sytuacja podobno ostatnio się znacznie ustabilizowała, ponieważ związał się z niemieckim klubem – FC Blaubeuren 1995, klubie z ósmej ligi niemieckiej. Warto dodać, że piłkarz wydał książkę „Moja spowiedź”, a całość z jego dochodów trafia do jego żony i dzieci. Miejmy nadzieję, że wróci do normalnego funkcjonowania, jeśli nie jako piłkarz, to chociaż jako człowiek.

Kolejnym piłkarzem, który borykał się z alkoholizmem jest były piłkarz m.in. Interu Mediolan – Adriano. Uważano, że miał wszelkie cechy, które powinien posiadać współczesny piłkarz, czyli szybkość, technikę oraz siłę. Brazylijczyk stopniowo wchodził w świat wielkiej piłki. Początki w Interze były trudne, ale wypożyczenie do ACF Fiorentiny czy późniejszy transfer do Parmy FC pozwolił mu zaaklimatyzować się we włoskim futbolu. Dzięki czemu powrót na San Siro miał efektowny i zdobył 47 bramek w 115 spotkaniach. Jednak podczas ponownego pobytu w Mediolanie znacznie pogorszył swój styl życia. Piłkarz nie stawiał się w najlepszej formie na treningach, najczęściej bywał pijany i zmęczony po podróżach po klubach. Co więcej, przybrał na wadze i stracił miejsce w podstawowej jedenastce. Jego ostatnim klubem, w którym rozegrał  tylko jedno spotkanie jest Atletico Paranaense. Jednak typowe u Brazylijczyków jest to, że nie przykładając się treningów i imprezując, potrafią zawojować europejskie boiska. Dla niektórych synonimem do słowa brazylijski piłkarz może być słowo impreza. Ogromny wpływ na jego karierę miał ojciec, po którego śmierci nie potrafił funkcjonować jak dawniej.

Wciągali nosem nie tylko zawodników na boisku…

Zostawiając alkohol, bo przypadków, które go nadużywali jest wiele, np. Paul Gascoigne, Tony Adams, George Best czy Diego Maradona. Można wymieniać w nieskończoność. Jednak, ostatni z nich, wybitny Argentyńczyk nadużywał również narkotyków. Niestety, również „zasłynął” z tego w obecnych czasach, gdy podczas MŚ w Rosji w 2018 roku budził w sobie odrazę swoim zachowaniem na trybunach, które mogło sugerować, iż wrócił do dawnego nałogu. Niestety, taka opinia zaciera ślad po tej znacznie lepszej, dzięki której zachwycał się nim każdy. Nawet totalny widz-amator.  

W latach swojej świetności na boisku wyróżniał się umiejętnościami, szybkością, równowagą i doskonałą wizją. Diego po raz pierwszy otrzymał 15-miesięczny zakaz w 1991 roku, gdy wykryto u niego obecność kokainy. Na mundialu w USA (1994), mimo 34 lat, wciąż był nadzieję argentyńskich kibiców. Zdobył nawet bramkę w meczu z Grecją, ale jego celebracja była nadzwyczaj dziwna, dlatego też postanowiono, aby poddać go testom na narkotyki. Jak wykryto, piłkarz był pod wpływem efedryny, czyli substancji, która potrafi silnie pobudzić układ nerwowy.

Wracając do Europy, Adrian Mutu również miał podobne problemy, co „Boski Diego”. Jego kariera zaczęła się rujnować zaraz po tym jak rumuński snajper dołączył do Chelsea Londyn. Seria niefortunnych zdarzeń, która zaczęła się od braku znalezienia nici porozumienia z ówczesnym trenerem. Następnie nie zdał testu narkotykowego, a jego umowa została rozwiązana i wniesiono sprawę przeciwko niemu. Dla londyńskiego klubu rozegrał jedynie 38 spotkań, gdyż w jego próbce wykryto kokainę. W ramach zadośćuczynienia otrzymał siedmiomiesięczny zakaz gry w piłkę. Po odbyciu kary przeniósł się do Livorno, skąd trafił do Juventusu, a następnie do ACF Fiorentiny. Niestety, historia zatoczyła koło a piłkarz ponownie został poddany testom, lecz tym razem dopingowym. Również otrzymał zakaz gry w piłkę, lecz na dziewięć miesięcy, w związku z czym, został zwolniony. Mimo upływu lat nadal jest najlepszym strzelcem w reprezentacji Rumunii (30).

Jeden błędny ruch i przegrywasz wszystko…nawet karierę

Eidur Gudjohnsen jest piłkarzem, który do niedawna był jedynym znanym islandzkim piłkarzem w Europie. Swoim nałogiem nie zaprzepaścił kariery, jednak na pewno odbiła się negatywnym echem na jego postaci. Były piłkarz m.in. Chelsea Londyn i FC Barcelony miał przegrać aż 9 mln euro  podczas gier hazardowych. Czynnikiem, który pozwolił na wejście w to uzależnienie była kontuzja kolana. Napastnik nabawił się bardzo poważnego urazu, w związku z czym miał mnóstwo czasu, a więc chciał go spożytkować mnożąc zarobki. Najczęściej wybierał kasyna, w których pewnej nocy wygrał 100 tysięcy funtów, po czym później przegrywał pięć razy więcej. Po tym, jak problem piłkarza wyszedł na jaw, to przeniósł się do Monaco. Przypuszczano, że zrobił to tylko dlatego, aby mieć blisko kasyno Monte Carlo. Co więcej, wg przypuszczeń przegrał najwięcej pieniędzy ze wszystkich piłkarzy na świecie.

Polskie akcenty

Co ciekawe, nie tylko za granicą można być naocznymi świadkami uzależnień od hazardu. Na pewno każdy z nas zna przypadek Kamila Grosickiego, który już dawno ma to w pewnym sensie za sobą, dlatego może godnie reprezentować barwy naszego kraju. Przygoda z hazardem rozpoczęła się, gdy skrzydłowy miał 19 lat. Wystarczył tylko moment, aby zamienił się w koszmar na długie lata.


Wszystko zaczęło się, gdy starsi koledzy zabrali mnie do kasyna. W Pogoni dostawałem stypendium 300 zł. Podszedłem do stołu na 20 minut i wygrałem tyle, ile w klubie dostawałem na miesiąc. Pomyślałem: to niesamowite, jak łatwo można zarobić! I tak ruszyła machina. Do dziś muszę się pilnować, zapinać pasy.

powiedział dla onet.pl Kamil Grosicki.


Sytuacja zaczęła się stopniowo pogarszać. Wpłynął na to w dużym stopniu na pewno transfer do Legii Warszawa. Ponadto, piłkarz dostał propozycję, aby zamieszkał z nim jeden z rodziców, jednak ten chciał poczuć się jako niezależny człowiek i odmówił. Nikt wtedy nie potrafił mu pomóc. Doszło do takiej sytuacji, że potrzebny był odwyk. Kamil bardzo ciężko to przeżywał, jednak wykazał wolę walki i chęć powrotu do piłki i udało mu się w pewnym sensie przezwyciężyć nałóg. Jak sam mówi, hazardzista musi cały czas się pilnować i nie ma opcji, żeby skończyć z tym raz na zawsze.

Chodzi o samą grę. W kasynie pieniądz nie ma wartości. Człowiek traci kontrolę. Może wejść, ale musi być zabezpieczony, nie mieć przy sobie kart kredytowych, by nie wsiąknąć. Wiele osób chodzi do kasyna, bo lubi ten klimat, sporo znanych postaci można tam spotkać. Gdy ja chodziłem, to nie po to, by pogadać, tylko grać. Po prostu to lubiłem, a teraz nienawidzę.

Jak widać, na powszechne uzależnienia nie cierpią tylko ludzie, których codziennie widujemy w sklepie czy u lekarza, ale także sportowcy. Niektórzy uważają ich ideały i wzory do naśladowania. Zwłaszcza dzieci. Sytuacje te, ukazują nam również fakt, iż piłkarze, to tylko ludzie, którzy mają słabsze okresy, z którymi nie zawsze sobie radzą. Przed krytyką gry danego zawodnika powinniśmy skłonić się do refleksji, czy forma wynika jedynie z problemów fizycznych.

Redaktor portalu ''Krótka Piłka''. Kibic lig zagranicznych i Lotto Ekstraklasy.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *