Ekstraklasa Felietony

Co z tym Lechem? [DŁUGIE PODANIE]

fot. własne/Paweł Jerzmanowski

Siedem ligowych kolejek jest już za nami. Widzieliśmy w nim różnego Lecha. Lecha, który imponował stylem, jednak który był również nieskuteczny, co przełożyło się na remis z Arką na wyjeździe, czy dość wysoką porażkę ze Śląskiem Wrocław u siebie. Wciąż jednak można być optymistycznie nastawiony do trwającego sezonu, jest wiele pozytywów, jednak są one przeplatane negatywnymi kwestiami.

Kibice wciąż wspierają „Kolejorza”

Największa poprawa względem poprzedniego, nieudanego sezonu jest widoczna na trybunach. Lech zanotował najgorszą średnią kibiców na mecz, odkąd Karol Klimczak przejął stery w poznańskim klubie. Jednym z głównych celów Dariusza Żurawia, było przywrócenie ”wiary” na Bułgarską. I to się udało. Na pierwszym domowym meczu z Wisłą Płock, na trybunach zasiadło powyżej 16 tysięcy ludzi. Dwa razy tyle osób przyszło wspierać Lecha podczas spotkania ze Śląskiem. Sam trener wspominał na konferencji prasowej, że nie spodziewał się tak szybkiej odbudowy zaufania. Po niedzielnej porażce z Cracovią u siebie, może być trudno, żeby co mecz gromadziło się w Poznaniu około 20-30 tysięcy ludzi, jednak słuchając głosów poznaniaków, można dostrzec wiarę i chęć wspierania ukochanego klubu. Kto żyje w Wielkopolsce, ten wie, jak bardzo wyniki Lecha wpływają na nastrój społeczeństwa.

fot. własne/Paweł Jerzmanowski

Styl widoczny, jednak wymaga dopracowania

Trener Lecha, Dariusz Żuraw od samego początku wskazywał, jak ma grać ”poznańska lokomotywa”. Cierpliwe wyprowadzenie piłki od tyłu, koronkowe akcje, generalnie ładny dla oka futbol. Jak to szkoleniowiec powiedział na konferencji po meczu z Cracovią, ”nie chcę grać wyrachowanej piłki, bo to najłatwiejsze”. Jednak do tego potrzebna jest chemia i zrozumienie między stoperami, a bramkarzem, co jeszcze potrzebuje korekt, żeby wznieść się na wyżyny potencjału, który niewątpliwie istnieje. Przerwa reprezentacyjna, która teraz ma miejsce, powinna w tym pomóc, mimo że Lubomir Satka wyjechał na zgrupowanie reprezentacji Słowacji.

Najmocniejszy środek pola w Ekstraklasie?

Przed sezonem, było sporo wątpliwości co do tego, jak będzie wyglądać linia pomocy Lecha. Darko Jevtić ma za sobą słabe poprzednie rozgrywki, Pedro Tiba błyszczał tylko jesienią, a Karlo Muhara znaliśmy tylko z opowieści. Jednak cała trójka zagrała od początku, wszystkie dotychczasowe siedem spotkań i w każdym z nich wyglądali przynajmniej przyzwoicie. Każdy zna swoje założenia, przy tym doskonale się uzupełniają. Muhar jest zawodnikiem, który dobrze czuje się z piłką przy nodze, dodatkowo potrafi świetnie odebrać. Ma jednak braki pod względem szybkościowych, jednak gdyby miał wszystko, to nie grałby w Ekstraklasie. Portugalski maestro to dyrygent całej gry Lecha, ma niesamowite serducho do gry. Nie dość, że bardzo dużo biega, to każda akcja musi przez niego przechodzić (najwięcej wykonanych podań w całej lidze). Dodatkowo, potrafi obsłużyć partnerów świetnym prostopadłym podaniem, czego dowodem są dwie asysty. Darko Jevtić przeżywa drugą młodość, o ile można tak mówić o zawodniku z rocznika 1992. Był na wylocie, kibice go nie chcieli, jednak Szwajcar chciał udowodnić swoją jakość w Poznaniu. I faktycznie, po tym, jak otrzymał opaskę kapitana, zaczął grać jak z nut. Trzy gole, cztery asysty to dorobek byłego zawodnika FC Basel. Na nim tak naprawdę opiera się ofensywna gra Lecha. Gdy Jevtić jest bez formy, to dużo trudniej wykreować klarowne sytuacje.

Problemy na skrzydłach

Dużo młodości, mało doświadczenia oraz niestety mało liczb po stronie skrzydłowych ”Kolejorza”. Większość kibiców Lecha za główny problem stawia właśnie brak jakości na bokach. Tymoteusz Puchacz, Jakub Kamiński, Tymoteusz Klupś, Kamil Jóźwiak, Maciej Makuszewski, Joao Amaral (nominalnie numer ”10”), tymi piłkarzami dysponuje Dariusz Żuraw, jeśli chodzi o obsadę lewego i prawgo skrzydła. Na papierze nie wygląda to najgorzej, ale na boisku żaden z nich nie imponuje. Inaczej, najlepiej prezentuje się Portugalczyk, jednak nie wiadomo, dlaczego szkoleniowiec nie stawia na niego od pierwszych minut spotkania. Kamil Jóźwiak to chyba najbardziej krytykowany zawodnik. Jego liczby nie powalają na kolana, jak na tak doświadczonego stażem zawodnika, powinno się oczekiwać więcej. Wrażenie na kibicach robi Puchacz, który bardzo mocno ”żyje” Lechem, co widać na boisku, jak i poza nim (patrz: radość po bramkach, którą oglądamy w kulisach meczów, pokazywanych na kanale youtube’owym klubu). Od piłkarza ofensywnego jednak oczekuje się goli i asyst, czego Tymek na razie nie pokazuje (zero trafień, zero otwierających podań, dużo strachu po strzałach z lewej nogi).

Najważniejszy moment

Teraz ”Kolejorza” czeka prawdziwy egzamin dojrzałości, mecz z Lechią na wyjeździe, czy rozpędzoną Jagiellonią na własnym boisku, to będzie prawdziwa weryfikacja tego ”nowego” Lecha. Jeżeli, poznański klub będzie schodził z tych bitew na tarczy, wtedy wróci obojętność w kibicach, czego zdecydowanie nikt by nie chciał doświadczyć.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *