Ekstraklasa Liga Mistrzów Wywiady

Piotr Parzyszek dla Krótkiej Piłki: Drużyna jest głodna, żeby dobrze się pokazać w europejskich pucharach

fot. własne/Paweł Jerzmanowski

„Na początku, jak przyszedłem do Piasta, nie byłem w dobrej formie. Myślę jednak, że po przerwie zimowej pokazałem do czego jestem zdolny, co jestem w stanie zrobić i myślę, że najważniejsze dla mnie jest to, żebym tak dalej pracował i trzymał formę.” – powiedział w rozmowie z Krótką Piłką, mistrz Polski z Piastem Gliwice, Piotr Parzyszek.

Wywiad został przeprowadzony 6 lipca 2019 roku, jeszcze przed prezentacją drużyny na nowy sezon, oraz przed pierwszym meczem z BATE Borysów.

Michał Szumański: Od ostatniego meczu poprzedniego sezonu, zakończonego przez Was mistrzostwem Polski, minął ponad miesiąc. Emocje wciąż żywe? Długo nie mogłeś uwierzyć, że wygrałeś mistrzostwo?

Piotr Parzyszek: Emocje na pewno zostaną na zawsze, ale nie już takie żywe jak wtedy. Już to doszło wszystkich, że udało się wygrać mistrzostwo. Pierwsze 10-14 dni było ciężko w to uwierzyć, ale teraz już wracamy do rzeczywistości. Przed nami ostatni sparing i w środę przed nami Liga Mistrzów, na którą zasłużyliśmy przez to mistrzostwo. Także już uwierzyliśmy w to, co się wydarzyło.

Jak te emocje się studziły i wybuchały? Jak wspominasz ten moment zaraz po ostatnim gwizdku w meczu z Lechem i późniejsze?

Na pewno mocno żyliśmy tymi emocjami przez pierwsze 3-4 dni. Przecież oprócz kilku zawodników, nikt wcześniej nie zaznał tego uczucia. Tym większe są emocje, ponieważ wiemy, że przeszliśmy do historii Piasta, jako Ci, którzy zdobyli pierwsze mistrzostwo Polski dla klubu. To było coś wyjątkowego.

fot. własne/Paweł Jerzmanowski
Jakie to uczucie, kiedy wiesz, że Twoja bramka przypieczętowała mistrzostwo Polski? Wiadomo, że w przypadku remisu u Was i tak sięgnęlibyście po mistrzostwo, przez to, że Legia straciła punkty z Zagłębiem, jednak na pewno było to coś wyjątkowego.

Ja patrzę na to bardzo spokojnie. Nie ważne czy ta bramka dałaby, czy nie dałaby mistrzostwa Polski, najważniejsze że dała nam kolejne zwycięstwo i to się dla mnie oraz drużyny przede wszystkim liczyło. Ludzie mówią, że i tak Legia zremisowała. Myślę jednak, że jakby u nas było 0:0, to Legia by też inaczej grała, bo oni na pewno też mieli w głowie, że my wygrywamy, przez co oni w tamtym momencie byli bez szans.

Tę bramkę można nazwać taką wisienką na torcie w Twoim wykonaniu, podczas tego mistrzowskiego sezonu?

Zdecydowanie tak. Wydaje mi się, że to była najważniejsza bramka w całej mojej dotychczasowej karierze, bo jak dajesz bramkę na wagę mistrzostwa i to jeszcze w takim meczu, gdzie emocje są wysokie, gdzie dochodzi jeszcze stres… Tak jak już wspominałem, to było coś niesamowitego.

fot. własne/Paweł Jerzmanowski
Wiele od siebie wymagasz, ale czy jesteś zadowolony ze swojego dorobku strzeleckiego w poprzednim sezonie? Te 9 bramek to jest wynik, który cię zadowala, czy jednak chciałbyś zdobywać jeszcze więcej bramek i może powalczyć o koronę króla strzelców?

Oczywiście, zawsze musi być jakiś cel i chciałbym jeszcze więcej strzelać. Jak patrzę na poprzedni sezon to od początku oczekiwania wobec mnie były wysokie. Sam też sporo od siebie wymagałem. Konkurencja też była dosyć dobra, bo „Papen” [Michal Papadopulos – przyp. red.] miał bardzo dobry początek. Ja też nie byłem w dobrej formie, ale myślę, że po przerwie zimowej pokazałem do czego jestem zdolny, co jestem w stanie zrobić. Na obecną chwilę najważniejsze dla mnie jest to, żebym tak dalej pracował i trzymał formę.

Sam podkreślałeś, że pełny i dobrze przepracowany okres przygotowawczy, to było to, co najbardziej Tobie pomogło

No tak, to było najważniejsze. Teraz również tak samo dobrze przepracowałem okres przygotowawczy. Myślę, że ogółem jako drużyna jesteśmy gotowi na to, co na nas czeka.

Przed kilkoma dniami do klubu przyszedł nowy napastnik Dani Aquino. Były piłkarz m.in. Realu Murcia, Realu Valladolid czy rezerw Atletico Madryt. Jak zapatrujesz się na rywalizację z tym zawodnikiem?

Rywalizacja zawsze musi być. Dobrze, że klub ściągnął nowego napastnika, bo i Paweł Tomczyk i Michal Papadopulos odeszli. To byli dwaj zawodnicy, którzy mieli bardzo duże umiejętności i wysoki poziom piłkarski. Na pewno było potrzebne ściągnąć kogoś innego. Rywalizacja zawsze jest ważna w drużynie, bo jak nie ma rywalizacji to piłkarz jest w stanie czasami trochę zasypiać i nie utrzymuje takiej formy, jakiej się od niego oczekuje.

Czy nie obawiasz się, że możesz stracić miejsce w składzie u trenera Fornalika?

Zdecydowanie nie. Oczywiście zawsze jest taka możliwość, ale ja się tego nie boję. Tak jak podkreślałem, jak przepracuje się pełny okres przygotowawczy, jak jesteś już przyzwyczajony i zgrany z drużyną, dobrze Ci się współpracuje ze sztabem, to nie powinieneś się bać. To jest piłka nożna. Jak stracisz miejsce, to musisz zrobić wszystko, żeby je odzyskać. Bać się? Nie ma czego się bać, bo jak się boisz, to tym bardziej je stracisz. Dlatego też ja się nie boję.

To jest też piłkarz o zupełnie innej charakterystyce, parametrach, innej specyfice gry niż Ty.

No tak, to jest inny zawodnik. Też słyszałem od różnych osób czy od kolegów, że może też grać na dziesiątce czy na skrzydle. To nie jest ten sam typ napastnika co ja. Z Papadopulosem było inaczej, bo trener mając dwóch podobnych napastników, to mógł wybrać „Papena” zamiast mnie. Natomiast Aquino to jest kompletnie inny zawodnik.

Kiedy przychodziłeś do Polski, chyba nie spodziewałeś się, że tak to się wszystko potoczy i że w ciągu jednego sezonu uda Ci się zostać mistrzem Polski?

Nie no, to jest dosyć śmieszne, bo ludzie często mówili, że tylko zagranicą się dobrze pokazywał, a jak przyjedzie do Ekstraklasy, to mu się nie uda. No a przyjechałem do Polski i wygrałem ligę. <śmiech> Nie chcę, żeby to tak zabrzmiało, że jestem arogantem, ale dla mnie to jest super rzecz, że tak to się ułożyło. Od siebie też będę wymagał jeszcze więcej, bo pokazałem dobre tylko pół roku, co jestem w stanie zrobić. Będę chciał w kolejnych meczach utrzymać wysoką formę.

fot. własne/Paweł Jerzmanowski
Jakie były Twoje nastroje, kiedy przychodziłeś do Piasta? Wszak przychodziłeś do klubu, który w sezonie 2017/18 do ostatniej kolejki musiał walczyć o ligowy byt, a w ciągu ostatniego roku dużo się zmieniło.

Jak przychodziłem, to oczywiście wiedziałem co się zdarzyło rok temu. Jednak już po pierwszym tygodniu odkąd tutaj przyszedłem, widziałem, że ta drużyna zdecydowanie ma potencjał na znacznie więcej. Sam nie mogłem uwierzyć, że z prawie takim samym składem, ta drużyna grała o utrzymanie się w lidze. Już wtedy zdecydowanie mieli duże umiejętności piłkarskie czy fizyczne, a i w szatni była to bardzo fajna grupa. Ja tego nie rozumiałem i chyba poprzedni sezon pokazał, że to była ta drużyna, w której widziałem potencjał.

Rafał Gikiewicz na swoich social mediach pokazał listę rzeczy/celów, których musiał dokonać przed zakończeniem sezonu 2018/2019. Masz też taką listę i jeżeli tak, to co się na niej znajduje?

Widziałem tę jego listę i zawsze miałem podobną w głowie, ale dopiero teraz pierwszy raz sobie taką rozpisałem na wzór Gikiewicza. Jednak myślę, że w życiu nie możesz powiedzieć, że „musisz”, w szczególności jak nie masz wpływu na wszystko co na boisku czy poza nim. Ważne jest mieć cele w życiu, ale nigdy nie możesz powiedzieć, że „musisz”. Na przykładzie bramkarza. Założysz sobie, że będziesz miał 10 czy 15 czystych kont, zagrasz tyle i tyle minut, a w pierwszym meczu dostaniesz czerwoną kartkę, natomiast Twój następca obroni rzut karny, w następnym meczu zagra na zero z tyłu i stracisz miejsce w składzie na dłużej. No i co potem? No, ale musisz. Patrzysz potem na swoje cele, mówisz, że „musisz, musisz, musisz”, a Twój poziom i forma będą ciągle opadały, ale ciągle mówisz sobie, że „musisz”. W życiu niestety tak nie jest.

To jest taka prywatna lista celów, czy tak jak Rafał Gikiewicz opublikujesz ją w mediach społecznościowych?

Nie to jest tylko dla mnie.

Jak długo będziemy mogli Cię oglądać w Polsce? Jak przychodziłeś do Piasta, to miałeś takie myśli na zasadzie „pogram rok-dwa i potem transfer gdzieś dalej”? I jak tak to gdzie, zagranica czy może jakiś inny polski klub?

Kiedy przyszedłem tutaj do Piasta, to pierwszy raz tak miałem, że nie miałem żadnych myśli na zasadzie „pogram rok, dwa, trzy i potem zobaczę”. Tyle już przeżyłem w mojej karierze, że patrzę przede wszystkim na to, co dzieje się teraz, co będzie dzisiaj, co będzie jutro, co pojutrze. A jak przyjdzie jakiś klub, to dopiero wtedy zobaczymy. W tym momencie nie myślę o transferze, bo w środę gram w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Pierwszy raz będę grał w europejskich pucharach i od razu w Lidze Mistrzów. Bardziej z takich rzeczy teraz się cieszę i zdecydowanie transfer nie jest w mojej głowie. Natomiast co do pytania ew. transfer za granicę czy do innego polskiego klubu to powiem tak: w Piaście czuję się tak dobrze, że nie wiem, czy widziałbym się w innym klubie w Polsce.

A chciałbyś jeszcze zagrać w Holandii? Jakoś pokazać ludziom związanym z tamtejszym futbolem, że za wcześnie Cię skreślili?

Nie, już nie chcę. Dużo miałem myśli w swojej głowie, żeby właśnie coś udowodnić, ale w ogóle nie mam już takich myśli, bo widzę jaka to jest liga, jak ludzie na to patrzą. W ogóle nie czuję już takiej potrzeby, żeby coś udowodnić. Wyjechałem z klubu, który walczył o utrzymanie, a teraz będę grał w Lidze Mistrzów.

Czyli rozdział zamknięty

Tak

fot. własne/Paweł Jerzmanowski
Myślisz, że dzięki mistrzostwu Polski zwiększyłeś swoje szanse na powołanie do kadry?

Nie, w ogóle o tym nie myślę, bo mamy zdecydowanie lepszych napastników, którzy grają na poziomie europejskim. I to jest dla mnie zamknięty temat.

Jakie są Wasze oczekiwania co do gry w europejskich pucharach? Zakładacie sobie w ogóle jakiś plan minimum, z którego bylibyście zadowoleni? Los Was raczej nie oszczędzał, bo już w 1. rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów trafiliście na BATE Borysów.

Może to będzie nudna odpowiedź, no ale tak jak w poprzednim sezonie, zobaczymy co przyniesie kolejny mecz. Najpierw będzie mecz z BATE, a po nim Superpuchar. Nie będzie to też tak, że gramy spotkanie z BATE i potem od razu rewanż z nimi. Mamy jeszcze dużo spotkań do zagrania. Dzisiaj gramy z Miedzią Legnica [spotkanie zakończyło się wynikiem 7:1, a Parzyszek zdobył hattricka – przyp. red.], potem będziemy myśleć o Lidze Mistrzów. Jakie cele? Oczywiście chcemy jak najdalej dojść. Dla wszystkich drużyn to jest normalne. Ludzie mówią, że trafiliśmy na BATE. Obojętnie na kogo byśmy trafili, musielibyśmy się dobrze zaprezentować. To jest Liga Mistrzów, tutaj grają sami mistrzowie krajów. Jakbyśmy trafili np. na drużynę z Walii, to wszyscy by mówili, że jesteśmy faworytami. Jednak nawet w takim wypadku nimi nie bylibyśmy, bo oni mają doświadczenie w Lidze Mistrzów, w europejskich pucharach, a my nie. Obojętnie kogo byśmy wylosowali, musimy być tak samo dobrze przygotowani i mieć szacunek dla rywala, bo to też jest mistrz kraju.

A to jest bardziej takie nastawienie, żeby pokazać to co sprawdziło się w polskiej lidze, czy bardziej chęć sprawienia niespodzianki rywalom?

Chcemy potwierdzić to co pokazaliśmy w poprzednim sezonie, a i też to jest dobra okazja, by pokazać całej Europie, jaką piłkę prezentujemy w Polsce. Myślę, że w tym meczu w środę to nie będzie inny sposób gry. To będzie ta sama drużyna, która będzie chciała pokazać ten sam styl i wyjdziemy w nastawieniu, żeby wygrać ten mecz.

Ale to też nie jest coś, co można nazwać presją, paraliżem przed pokazaniem się w Europie?

U nas jest taka jest taka samo atmosfera i presja, jaka była przed nawet przed meczem mistrzowskim z Lechem. Drużyna jest głodna, żeby dobrze się pokazać i całkiem spokojnie podchodzimy do tego spotkania.

A jak wyglądają Wasze oczekiwania względem rozgrywek krajowych? Panuje u Was takie przekonanie, że skoro raz się udało wygrać ligę, to dlaczego nie spróbować obronić tytułu?

Oczywiście chcemy obronić tytuł, ale tak jak w poprzednim sezonie, naszym podstawowym celem będzie pierwsza ósemka. Dopiero jak osiągniemy ten cel, to możemy myśleć o obronie mistrzostwa. Bo jak nastawisz sobie cel mistrzostwo Polski, a przez cały sezon będziesz coś w okolicy 10-go miejsca, to w ogóle nie będziesz walczył, żeby zagrać o mistrzostwo Polski. Najpierw dostać się do pierwszej ósemki, brać każdy kolejny mecz i potem zobaczymy co będzie.

Z klubu odeszło kilku ważnych zawodników: Aleksandar Sedlar, Mateusz Mak, Michal Papadopulos, a do swoich klubów po wypożyczeniach powrócili Paweł Tomczyk i Tomasz Jodłowiec. Ich odejście odbiło się jakoś na atmosferze w szatni?

Atmosfera jest taka sama, ale na pewno brakuje tych zawodników. Oczywiście przeżyliśmy razem bardzo dużo, jednak atmosfera w szatni była i jest fantastyczna. Na pewno brakuje tych zawodników, bo razem przeżyliśmy ten sukces. U nich też będzie inaczej, bo wracają do swoich klubów, albo przychodzą do kompletnie nowych drużyn. Tam też będą musieli odnaleźć swoje miejsce w szatni. Dla „Jodły” też będzie inaczej, bo wraca do wicemistrza Polski <śmiech>.

Brak wyżej wymienionych piłkarzy może pokrzyżować Wam plany, jakim jest awans do górnej ósemki?

Myślę, że nie zniweluje nam planu. Kiedy odchodzili Ci piłkarze, to klub już działał żebyśmy zostali odpowiednio wzmocnieni. Część osób powróciła z wypożyczeń. Jesteśmy gotowi, a jeszcze na pewno ktoś przyjdzie. Okienko transferowe trwa jeszcze dosyć długo. Dużo spotkań do tego czasu rozegramy, więc też wiele rzeczy może się jeszcze pozmieniać. Jednak na ten moment jest stabilność i jesteśmy gotowi do realizacji postawionych przed nami celów.

fot. własne/Paweł Jerzmanowski
Na koniec, znany jesteś z tego, że jesteś miłośnikiem tatuaży. Czy pojawi się jakiś tatuaż w związku z mistrzostwem?

Tak, pojawi się

Masz już jakąś wizje tego?

Jeszcze nie, bo dopiero będę robił, jak będzie przerwa zimowa czy za rok latem. Wiem, że na pewno będzie.

A jak to wygląda, Ty jesteś inspiracją dla tatuujących, czy samemu szukasz pomysłów?

Sam w internecie szukam jakichś inspiracji, bo każdy tatuaż musi mieć jakieś znaczenie. Nie będę byle czego sobie tatuował, bo ładnie to wygląda, tylko to też musi mieć jakieś znaczenie. Dlatego też szukam jakiś rzeczy, które są ważne dla mnie i mają wpływ na moje życie, więc pewnie to jakoś połączę z tatuażem mistrzowskim.

Redaktor naczelny krotkapilka.com.pl. Wcześniej m.in. Sport.pl, polskapilka24.net. Piłka nożna w wydaniu krajowym oraz zagranicznym. Fan największych klubów oraz tych niedocenionych.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *