Felietony Primera Division

Kluby z LaLiga szaleją na rynku transferowym! Ciekawe wzmocnienia również poza czołówką [DŁUGIE PODANIE]

Eden Hazard przenosi się do Realu Madryt za 100 milionów, Antoine Griezmann trafia na Camp Nou za 120 milionów, jednak rekordzistą tego okienka jest Joao Felix. Portugalczyk przeszedł do Atletico Madryt za klauzulę odstępnego, która wynosiła 126 milionów euro. Czołówka ligi hiszpańskiej sięga głęboko do portfela, żeby wzmocnić swoje składy, z kolei ekipy z niższych miejsc sprowadzają ciekawych zawodników, za niewielkie pieniądze.

Jak wiadomo, największymi pieniędzmi dysponują kluby angielskie. Na Wyspach Brytyjskich, nawet kluby ze środka tabeli wydają 40 milionów na poszczególnych, nie zawsze wartych tyle piłkarzy. Flagowym przykładem jest transfer z zeszłego, letniego okienka. Wtedy to Levante na Bournemouth zamienił Jefferson Lerma. Kolumbijczyk kosztował wówczas 40 milionów euro.

Problem Villarreal rozwiązany?

„Żółta Łódź Podwodna” borykała się z brakiem klasowego stopera (w poprzednim sezonie szósta najgorsza defensywa ligi). Nadzieją był Ruben Semedo, ten jednak „nie dojechał” na ten najwyższy poziom, głównie przez problemy z prawem. Villarreal chce wrócić na europejski poziom, do którego nie dorasta Alvaro Gonzalez. Hiszpan jest bardzo niepewny, przy czym łapie bardzo dużo kartek. Wychowanek Racingu Santander może się pochwalić aż 13 żółtymi kartkami (drugi wynik w lidze) w poprzednim sezonie. Szefostwo klubu z Estadio de La Ceramica uśmiechnęło się więc do Napoli. Grał tam bowiem pewien doświadczony Hiszpan, który ma być lekiem na całe zło dla Villarreal. Za pięć milionów euro do klubu trafił Raul Albiol. Były piłkarz Realu Madryt ma wnieść do drużyny doświadaczenie oraz pewność z tyłu, dzięki czemu liga hiszpańska może zyskać dobrego piłkarza za śmieszne pieniądze. Nowy nabytek „Żółtej Łodzi Podwodnej” był przez sześć lat ważną postacią SSC Napoli, z którym wygrał Puchar Włoch. Teraz jednak Hiszpan zatęsknił za swoim krajem i następny sezon spędzi w Villarreal.

Cieszę się, że wróciłem do ojczyzny i będę mógł grać w klubie takim, jak Villarreal CF. Wykazali się dużym zaufaniem i dużym zainteresowaniem mną i to jest bardzo ważne. Teraz jest czas, aby naładować baterie i z wielkim entuzjazmem, dostosować się do pomysłów trenera. Jestem bardzo szczęśliwy i chętny do rozpoczęcia. 

Powiedział sam zainteresowany

On może być objawieniem tego sezonu

Przychodził do Realu Madryt jako wielka gwiazda. Był nazywany „norweskim Messim”, jednak zabrakło mu pokory, żeby już kilka lat temu zabłysnąć w hiszpańskiej piłce. Strzelał fochy, grając na Estadio Santiago Bernabeu, ponieważ nie dostawał zbyt dużo szans. Martin Odegaard jest jednak po bardzo dobrym sezonie, który spędził na wypożyczeniu w Vitesse (11 goli, 12 asyst). Teraz, został znowu wypożyczony, ale tym razem do klubu, gdzie w moim odczuciu będzie otrzymywał wiele minut, z korzyścią dla każdej ze stron, ponieważ po Norwega zgłosił się bowiem Real Sociedad. „Los Blancos” może zyskać ogranego w tej samej lidze, młodego (rocznik 1998) oraz jakościowego zawodnika, sam piłkarz nabierze doświadczenia w, zdanem wielu najlepszej lidze świata, a klub z Anoeta dostaje za darmo piłkarza, którego stać na „double double”. Jeżeli norweska nadzieja odpali na wyższym poziomie, to przy problemach na prawym skrzydle w drużynie „Królewskich”, Odegaard może być idealnym rozwiązaniem. Jednak wciąż pozostaje kwestia, czy młodzianowi nie odbije „sodówka” po kilku dobrych meczach w LaLiga.

Jeszcze nie grał na najwyższym poziomie, ale do niego aspiruje

Polacy nie przekonali się o umiejętnościach Munasa Dabbura, ponieważ w dniu meczu Polska – Izrael brał ślub. Z kolei kilka tygodni temu złożył innego rodzaju przysięgę, gdyż napastnik podpisał 4-letni kontrakt z Sevillą. Szersza publika poznała go w poprzednim sezonie Ligi Europy, gdzie imponował skutecznością w barwach Red Bull Salzburg. Sama liga austriacka stała się dla niego za mała. Piłkarz z Izraela bawił się w niej systematycznie, zdobywając w poprzednim sezonie 20 bramek. Teraz podobne liczby ma przełożyć na ligę hiszpańską. Nie jest on już najmłodszy, ponieważ liczy sobie już 27 wiosen, więc to ostatnia szansa dla niego, by zaistnieć w europejskim futbolu. Będzie to nie lada wyzwanie, bo konkurencja w ataku Sevilli jest niemała. Wciąż zawodnikiem klubu z Andaluzji jest Wissam Ben Yedder. Solidnym wzmocnieniem został również Luuk de Jong, z którym Dabbur również będzie walczył o pierwszy skład. Sevilla przyzwyczaiła nas do gry dwoma napastnikami, więc teoretycznie powinno być łatwiej dla byłego napastnika Red Bull Salzburg, jednak walka o grę od początku zapowiada się pasjonująco.

Hiszpania jednak wciąż nie dysponuje największymi pieniędzmi w czołówce, ale nie przeszkadzało to w dominacji na arenie międzynarodowej przez ostatnie lata. Te transfery pokazują, że w piłce jeszcze istnieje normalność i można za rozsądne pieniądze wzmacniać swoje składy.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *