Felietony Liga Europy

Niemożliwe staje się możliwe. Legia zagrała gorzej niż z Dudelange

fot. własne/ Paweł Jerzmanowski

Po fantastycznym i emocjonującym meczu Legia Warszawa zremisowała swój pierwszy mecz w ramach II rundy eliminacji Ligi Europy 0:0. Przeciwnikiem stołecznego zespołu była Europa FC – wicemistrz ekstraklasy Gibraltaru. Rewanż zostanie rozegrany za tydzień w Warszawie.

To oczywiście bardzo korzystny rezultat mając w głowie to, że wicemistrz Polski rozegra rewanż na własnym boisku. Powiedzmy sobie jednak szczerze, Legia ten mecz powinna bardzo wysoko wygrać i rewanż grać na spokojnie i te 90 minut poświęcić na szlifowanie kwestii taktycznych przed rozpoczęciem sezonu Ekstraklasy.

Aleksandar Vuković oraz jego sztab bardzo dobrze rozpracował swojego czwartkowego rywala. Zespół z Gibraltaru nie mógł stworzyć sobie okazji strzeleckich, nie prowadził gry, a celne strzały mogliśmy policzyć na palcach jednej ręki. Wydaje się jednak, że jego podopieczni dopasowali się stylem oraz umiejętnościami do wicemistrza Gibraltaru. Oczywiście można powiedzieć, że wszystkiemu winna jest sztuczna murawa, która przeszkodziła w realizacji sprytnie przygotowanego planu taktycznego, a zawodnicy przez pełne 90 minut nie mogli przystosować się do nowych okoliczności rozgrywania piłkarskich pojedynków.

Pozostaje jednak kilka pytań. Czy na sztucznej murawie Gvilia zatracił umiejętność dośrodkowania piłki, która nie jest w ruchu? Przez cały mecz naliczyłem jedną dobrą wrzutkę z rzutu wolnego. Zdarzenie to miało miejsce około 75. minuty spotkania – tyle pozostało z jego walorów, które Legia miała wykorzystać po jego transferze. Novikovas zatracił dynamikę, umiejętność wygrywania pojedynków 1 vs 1 oraz swoją naturalną przebojowość. Co ciekawe, nie widziałem, żeby Arvydas stworzył choć cień zagrożenia pod bramką rywala. Carlitos? Z człowieka, który potrafił nogą zawiązać krawat, stał się jedynie przeciętnym kopaczem, który nie potrafi na dobrze znanym wszystkim luzie minąć dwóch czy trzech amatorów i wpakować piłkę do siatki. Hiszpan miał jedną dogodną okazję do strzelenia bramki. I co? Nawet nie uderzył w światło bramki. Pewnie piłka zatrzymała się akurat na sztucznej murawie i ten przypadek uniemożliwił mu oddanie celnego strzału.

Czy o reszcie warto wspomnieć ? Chyba nie ma sensu. Ten mecz był „popisem” Legii Warszawa. Zawodnicy Vukovicia powinni mocno zastanowić się co do swojej postawy w tym meczu i w rewanżu udowodnić, że to nie będzie kolejna euromasakra. Po eliminacjach w zeszłym sezonie myślałem, że gorzej niż takim rywalem jak Dudelange nie da się zagrać. Zawodnicy wicemistrza Polski bardzo szybko wyprowadzili mnie z błędu i już w pierwszym oficjalnym meczu tego sezonu pokazali, że da się.

Fanatyk ligi angielskiej. Uwielbiam Ekstraklasę. W oczekiwaniu na kolejną Ligę Mistrzów polskiego zespołu.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *