Felietony Kadra

„Flashback” z Rosji. Jest jednak promyczek nadziei

Jesteśmy po pierwszym meczu naszych młodzieżowców na mundialu w Polsce. Niestety, ale dostaliśmy w dużej części powtórkę z rozrywki zeszłorocznego mundialu. Kolumbia była lepsza pod każdym względem i przegraliśmy 0:2.

Słaba pierwsza połowa, ciut lepsza druga

Co tu napisać. O czym napisać. Przy pierwszej połowie bardziej jarałem się dopingiem naszych kibiców, którzy w żadnym aspekcie nie zawiedli. Gorący doping, śpiewy, meksykańskie fale. Szkoda, że poziom widowiska nie dostosował się do tego święta na trybunach stadionu Widzewa.

Pierwsza połowa była nudna. Tyle powiem. Błąd Walukiewicza i bramka Kolumbijczyków była idealnym przykładem bezradności i „miękkich nóg” naszych chłopaków. Nie potrafiliśmy zbudować składnej akcji, zbudowanej na więcej niż 15 podaniach. Kolumbia przeważała nad nami fizycznie, ale i taktycznie.

Druga jednak wlała choć trochę nadziei. Było kilka akcji, które dały się podobać, ale Kolumbia skutecznie eliminowała nasze próby ataku. Mecz dalej był nudny. Kolumbia miała spotkanie pod kontrolą i bardzo chętnie będę oglądać ich następne mecze. Grali dobrze, o czym napiszę później.

Polska piłka bez zmian

Już widzę te Twitty i komentarze ekspertów o sensie polskiej piłki, szkoleniu, etc. Jednak po raz kolejny mamy wzorcowy mecz pokazujący poziom naszej piłki. Polskie DNA piłkarskie opiera się ciągle na tych samych schematach:

Laga na wysokiego – wymiana 5-10 podań między obrońcami i dzida. I aż się uda. Nie udało się. Często pomijaliśmy środek, a jeżeli już pomocnicy mieli piłkę, to albo podawali za słabo, albo za mocno, albo po prostu niecelnie.

Kontratak – nie mogło zabraknąć tego elementu, który od „x” lat ma status naszej narodowej broni w grze z innymi drużynami. Tu jednak nawet to zawiodło. Brakowało wiatru na skrzydłach, przebojowości. Wiadomo, na 10 prób, 9 może się nie udać, ale ta jedna, jedyna, może dać naprawdę wiele. Warto próbować wchodzić w drybling 1 na 1.

Bramkarz – no tutaj nic nie można zarzucić do Majeckiego. Przy bramkach był po prostu bezradny, ale w reszcie przypadków dawał poczucie spokoju i opanowania. Poza tym, jeden z tych, do których nie mogę się przyczepić po tej porażce.

Bieganie bez piłki – lepiej mądrze stać, niż głupio biegać. Dzisiaj Polacy pokazali jak NIE biegać bez piłki, i jak nie bronić. Kilometry zostały naliczone. Ktoś, kto nie oglądał meczu, powie „Polacy nieźle grali, mecz był pewnie szybki”. Otóż nie. Przerabialiśmy to już w meczach reprezentacji seniorskiej, do lat 21, i teraz. A szkoda gadać…

Światełko w tunelu…

…no właśnie tli się czy nie? Jedni powiedzą, że Tahiti będzie obowiązkiem. Trzy oczka będą przypisane od razu z marszu, bo nie oszukujmy się, rywal nie jest tak wymagający jak „Los Cafeteros”. To może napędzić zespół Jacka Magiery przed decydującym starciem z Senegalem, który wygrał w czwartek 3:0 właśnie z Tahiti.

Wyjdę trochę na hipokrytę, ale też widzę nadzieję w… bieganiu. To znaczy nie tą odmianę „głupiego biegania”, ale zaangażowania, pressingu, szybkiego wychodzenia do kontry. Porównując mecz seniorów z przed roku, a dzisiejszy, można było porównać tą statyczność, jednostajność. Tego brakuje w Polskiej piłce, tego błysku, przyśpieszenia. W drugiej połowie był tego leciutki zarys. Szkoda, że tylko leciutki.

Kolumbię opiszę dosyć ogólnie – bardzo dobry mecz. Dojrzałość boiskowa, dokładność, motoryka, wszystko grało. Kulało jedynie rozegranie piłki, ale gdyby zaszła potrzeba, na pewno piłkarze z kraju kawy wrzuciliby wyższy bieg.

Redaktor w Krótkiej Piłce i Sport247. Sympatyk Premier League i Primeira Ligi, NHL, i skoków narciarskich.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *