Ekstraklasa Felietony

Aleksandar Vuković nowym trenerem Legii. Plusy i minusy takiej decyzji

fot. własne/Paweł Jerzmanowski

W piątkowy wieczór Aleksandar Vuković został ogłoszony nowym trenerem Legii Warszawa. Dariusz Mioduski nie czekał z ogłoszeniem decyzji do końca sezonu, tylko na 3 kolejki przed zakończeniem rozgrywek przekazał informację, że to Serb z polskim paszportem będzie odpowiedzialny za przygotowanie Legii w przyszłym sezonie. Umowa została podpisana na rok z opcją przedłużenia jej o dodatkowy rok. Czy to była dobra decyzja właściciela Legii to okaże się w najbliższych tygodniach. My jednak spróbujemy przeanalizować i przewidzieć czy Vuković poradzi sobie na swoim stanowisku.

Plus – Legijne DNA

Aleksandar Vuković jest w drużynie Legii (z przerwami) od 2001 roku. W trakcie swojej kariery w klubie ze stadionu przy ulicy Łazienkowskiej 3 w Warszawie nie jedno widział, jacy zawodnicy przychodzili do stolicy, którzy się sprawdzali, a którzy nie, jacy trenerzy byli, jakie problemy trapiły klub. Przez te lata, które spędził w Legii był świadkiem wielu wzlotów i upadków i zna zespół niemal od podszewki.

Nie jest to może jakiś wybitny plus tej kandydatury, jednak na pewno dla kibiców warszawskiego zespołu na pewno lepiej, że na stanowisku pierwszego trenera został zatrudniony ktoś, kto traktuje Legię bardziej emocjonalnie, a nie tylko jako kolejne miejsce pracy. Ostatnim takim trenerem był Jacek Magiera i do dzisiaj wielu kibiców uważa, że zwolnienie tego szkoleniowca z ekipy mistrzów Polski po niecałym roku i kilku wpadkach było jedną z gorszych decyzji Dariusza Mioduskiego, od którego zaczęły się potem eksperymenty, które przeważnie kończyły się po kilku miesiącach z szkoleniowcami pokroju Romeo Jozaka, Deana Klafuricia czy Ricardo Sa Pinto. Czy Vuković też będzie takim trenerem, którego kibice będą niejako z sentymentem wspominać za jakiś czas? Przekonamy się w (bliżej lub dalszej) przyszłości

Minus – Brak Doświadczenia

39-letni szkoleniowiec jest dopiero na samym początku swojej kariery trenerskiej. W dniu zwolnienia Ricardo Sa Pinto przechodził ostatnie egzaminy w Szkole Trenerów w Białej Podlaskiej. A co za tym idzie nigdy wcześniej nie pracował jako szkoleniowiec pierwszego zespołu. Jedynie dwukrotnie awaryjnie był tymczasowym trenerem po zwolnieniu Besnika Hasiego, a przed zatrudnieniem Jacka Magiery i po zwolnieniu Deana Klafuricia, a przed zatrudnieniem Ricardo Sa Pinto poprowadził „Wojskowych” w kilku spotkaniach. Teraz znowu Vuković został tymczasowym szkoleniowcem, jednak najwyraźniej Dariusz Mioduski uznał, że do trzech razy sztuka i należy dać Serbowi większą szansę na wykazanie się.

Brak doświadczenia przez Vukovicia może (ale nie musi) być widoczny w tych ostatnich spotkaniach tego sezonu Lotto Ekstraklasy, oraz na początku nowego sezonu kiedy to Legioniści będą walczyli w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów lub Ligi Europy.

Z drugiej strony mimo braku doświadczenia takie coś może wystarczyć na Lotto Ekstraklasę. Wszak Legię prowadziły już osoby bez doświadczenia trenerskiego lub z bardzo niewielkim (patrz Romeo Jozak czy Dean Klafuric), a mimo to udawało się warszawiakom wygrywać rozgrywki ligowe. Prawdziwym testem będzie jednak gra w Europie i tutaj dopiero dowiemy się czego nauczył się „Vuko” w szkole trenerów oraz przede wszystkim jak tę wiedzę (plus swoje przemyślenia i doświadczenia z kariery piłkarskiej) zastosuje w praktyce.

Plus – Tania opcja

Zdecydowanym plusem Vukovicia jest to, że na pewno nie będzie żądał wysokiej pensji. Jeszcze przed zwolnieniem Ricardo Sa Pinto mówiło się, że jeżeli Portugalczyk zostanie zwolniony, to możliwa jest opcja niemiecka w Legii. Jak już wiemy tak się nie stało, ale ze względu na klubowe finanse wydaje się, że to dobra decyzja. Taki Thorsten Fink (czy inni trenerzy z tego kraju) na pewno nie przyszedłby do Warszawy pracować za przysłowiowe frytki i mógłby zażądać jednego z wyższych kontraktów w Ekstraklasie.

Vuković oczywiście też za miskę ryżu nie pracuje, jednak na pewno nie są to takie pieniądze, za jakie przychodził do Legii Besnik Hasi czy Ricardo Sa Pinto. Plusem też jest to, że umowa została podpisana na zaledwie rok, a zatem gdyby „Aco” powinęła się noga i został zwolniony przed czasem – sam Vuković na evencie, przy okazji którego został oficjalnie zaprezentowany, śmiał się, że jak wytrzyma do października to będzie cud – to koszta jego zwolnienia nie będą zbyt duże, chociażby ze względu na samą długość kontraktu. Dariusz Mioduski zaufał „Vuko”, jednak przez krótki kontrakt dał sobie furtkę na wypadek, gdyby Serbowi nie wyszło. Pod tym względem właściciel i prezes Legii wybrał bezpieczną opcję

Minus – Niewiadoma co do przygotowań

Ten punkt po części łączy się z brakiem doświadczenia. Od wielu lat jednym z problemów Legii na początku sezonu jest fakt, że zawodnicy nie są odpowiednio przygotowani do tych pierwszych spotkań w Europie. Krążył nawet żart, który można podpiąć nie tylko do Legii, ale i do większości polskich zespołów grających w europejskich pucharach, że zawodnicy źle wyglądali fizycznie w pierwszych fazach, w których odpadali, bo oni byli szykowani na fazę grupową, albo przynajmniej na tą 4. rundę eliminacji.

Często to wyglądało tak, że piłkarze mieli siłę biegać jedynie na ok 60-70 minut, a później to już tylko ambicja kilku zawodników plus świeży rezerwowi sprawiali, że piłkarze nie stanęli w miejscu i nie czekali na końcowy gwizdek sędziego.

Od wielu lat jest problem z tym w Legii i ostatnim trenerem, który naprawdę dobrze przygotował zawodników pod kątem fizycznym był Stanisław Czerczesow. Obecny selekcjoner reprezentacji Rosji słynął z niemal katorżniczych treningów, a słynne żarty i memy, że za karę piłkarze muszą zrobić 3 kółka wokół Rosji przeszły do legendy. Odstawiając jednak żarty na bok, trzeba przyznać, że to była bardzo skuteczna metoda. Legia nie grała wtedy porywających spotkań. Styl gry był bardzo daleki od tiki-taki i tym podobnych stylów gry. Ale wtedy Legia miała siłę, żeby biegać od 1 do 90 minuty i jakby było trzeba to i na dogrywkę by starczyło siły. Nawet jeżeli zespołowi nie szło, to była 100-procentowa pewność, że mistrzowie Polski zabiegają przeciwników i chociażby z tego powodu mają szansę wygrać dane spotkanie.

Dlatego śmiem twierdzić, że jedną z kluczowych decyzji Aleksandara Vukovicia, która może mocno rzutować na jego najbliższe tygodnie w Legii Warszawa jest odpowiedni dobór trenerów i współpracowników. W szczególności tych szkoleniowców, którzy będą odpowiedzialni za przygotowanie fizyczne i motoryczne zawodników.

Plus – Atmosfera w szatni

To również punkt, który poniekąd łączy się z tym dotyczącym „Legijnego DNA”. Aleksandar Vuković znany był z tego, że kiedy był asystentem u np. Jacka Magiery, to był odpowiedzialny za robienie atmosfery. Kiedy Magiera podczas spotkań był raczej dosyć spokojny i chłodnym analitycznym okiem spoglądał na to co dzieje się na boisku, to Vuković był tym żywiołowym gościem, który bardzo ekspresyjnie wyrażał swoje emocje. W filmach z kulisami po zwycięstwach Legii nieodłącznym elementem był moment, w którym po spotkaniu, kiedy wszyscy zawodnicy są już w szatni i wtedy wchodzi trener Vuković i intonuje jedną czy dwie przyśpiewki, które momentalnie podłapywali wszyscy zawodnicy. Teraz, kiedy „Aco” jest pierwszym szkoleniowcem widać, że stara się być bardziej stonowany i swoim zachowaniem próbuje naśladować Jacka Magierę, jednak wydaje mi się, że jeżeli Legionistom uda się obronić mistrzostwo Polski, to właśnie Vuković będzie jednym z pierwszych i najgłośniejszych, który po powrocie do szatni, po meczu z Zagłębiem Lubin (to z nimi Legia gra w 37. kolejce) zacznie śpiewać legijne przyśpiewki.

Już samo jego pojawienie się w szatni bardzo dużo zrobiło dla atmosfery w klubie. Wiele mówiło się w mediach i słyszało w kuluarach, że kiedy trenerem Legii był Ricardo Sa Pinto to w klubie i w szatni można było wyczuć taką dosyć gęstą i spiętą atmosferę. Teraz sytuacja zmieniła się niemal o 180 stopni. I widać, że Legia nie jest już jedynie zbieraniną indywidualności, ale faktycznie drużyną.

Bronią go wyniki?

I tak, i nie. Spójrzmy na bilans Legii Aleksandara Vukovicia: 7 spotkań, 5 zwycięstw i 2 porażki. Z jednej strony wydaje się, że bilans jest całkiem niezły. Z drugiej strony te dwie porażki na pewno bolą kibiców. Jedna z Lechem Poznań, gdzie Legioniści długimi fragmentami byli zespołem lepszym od „Kolejorza”, a na pewno nie gorsi, jednak w stolicy Wielkopolski zabrakło skuteczności. A dodatkowo Lech miał kogoś takiego jak Filip Marchwiński. Młody zawodnik „Kolejorza” przebojem wdziera się do pierwszego zespołu ekipy prowadzonej obecnie przez Dariusza Żurawia i bez kompleksów pokazuje się z jak najlepszej strony. W tamtym meczu zabrakło szczęścia.

Druga porażka to ta przed tygodniem z Piastem Gliwice. Scenariusz dosyć podobny, z tą różnicą, że jak z Lechem bramka padła w końcówce meczu, tak Badia strzelił dla Piasta już w 13. minucie. Legia miała niemal całe spotkanie na odrobienie tej straty, a mimo to jej się to nie udało. Zabrakło szczęścia? Pod bramką Piasta na pewno, ale też Warszawianie mieli tonę szczęścia pod swoją bramką, bo gdyby piłka inaczej się odbiła i zamiast trafić w słupek czy w spojnie poleciała minimalnie inaczej, to wynik byłby jeszcze bardziej okazały dla Piasta. Można jednak też mieć zastrzeżenia do trenera Vukovicia co do decyzji personalnych, bowiem w ostatnich tygodniach dobrze prezentuje się Iuri Medeiros, a mimo to szkoleniowiec zdecydował się posadzić go na ławce kosztem Michała Kucharczyka. „Kuchy King” nie pokazał za wiele podczas tego meczu i już w przerwie został zmieniony. Portugalczyk wniósł dużo ożywienia w poczynania ofensywne Legii, jednak zabrakło czasu, aby przełożyć to na bramki i de facto na punkty.

Były też oczywiście dobre mecze w wykonaniu mistrzów Polski, jak chociażby mecz z Górnikiem Zabrze, z Cracovią czy nawet ten kontrowersyjny z Lechią i wydaje się, że jeżeli w ostatnich kolejkach zobaczymy taką Legię, jak w tych spotkaniach, to raczej nie powinni się martwić Warszawianie o obronę mistrzostwa Polski. Dlatego też nie daję tutaj, ani plusa, ani minusa, bowiem z jednej strony bilans wydaje się dobry dla Aleksandara Vukovicia. Z drugiej jednak strony te porażki z Lechem i Piastem dorzucają łyżkę dziegciu. Bo Legia nie była w tych spotkaniach (dużo) gorsza i na pewno znalazłyby się takie mecze, w których Legioniści zagrali gorzej, a w kiedy udało się zgarnąć komplet punktów.

Podsumowując

Patrząc na poprzednich trenerów, ich doświadczenie i wyniki jakie osiągali z zespołem, to wydaje się, że Aleksandar Vuković jest taką bezpieczną opcją. Większego doświadczenia nie ma, no ale jakie mieli Romeo Jozak i Dean Klafurić kiedy byli zatrudniani w Warszawie. O trenerze Vukoviciu wiemy w sumie tylko tyle co w tych kilku spotkaniach, w których poprowadził Legię, czyli niewiele. Z drugiej strony, co byśmy wiedzieli gdyby faktycznie został zatrudniony ktoś z tej opcji niemieckiej, o której było mówione kilka tygodni temu. Też nie wiele, a większość wiedzy byśmy czerpali z Wikipedii i Transfermarkt. Na tych portalach to i Ricardo Sa Pinto prezentował się nieźle, a jak się skończyło to wszyscy wiemy.

Aleksandar Vuković to tez opcja o tyle bezpieczna, bo raczej niczego mocno nie zepsuje. Nie wiadomo w jakim kierunku będzie się Legia rozwijała, chociaż słychać, że ma zostać odbudowany „duch Legii” i powrót do jej korzeni, czego efektem ma być powrót do drużyny Tomasza Jodłowca czy Dominika Furmana. Czy to dobra decyzja? Moim zdaniem raczej nie, chociaż dużo będzie zależało od tego jak Aleksandar Vuković poukłada to sobie i jak dużą rolę będą pełnić Ci zawodnicy, a także inni, którzy trafią do Warszawy w najbliższym czasie.

Na pewno z dużym zaciekawieniem będę się przyglądał projektowi Legia Vukovicia i czas pokaże, czy skończy jak reszta trenerów i najdalej w październiku Dariusz Mioduski będzie szukał kolejnego szkoleniowca, czy może w końcu Legia doczekała się swojego trenera na lata, a nie do lata.

Redaktor naczelny krotkapilka.com.pl. Wcześniej m.in. Sport.pl, polskapilka24.net. Piłka nożna w wydaniu krajowym oraz zagranicznym. Fan największych klubów oraz tych niedocenionych.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *