Felietony Polska piłka

Ostatni bastion normalności padł. Mamrot na wylocie z Jagiellonii

fot. własne/Paweł Jerzmanowski

Na piłkarskiej mapie Polski ewenement. Wyjątek od brutalnej reguły. Synonim pewnej stabilizacji i określonego planu. Krok po kroku, szczebel po drabinie, schodek po schodku Jagiellonia Białystok wspinała się na szczyt Ekstraklasy, jednak za każdym razem brakowało tego ostatniego kroku. Konsekwencji w działaniu. Zdecydowania. Teraz, bagaż doświadczeń, ale i oczekiwań obciążył „Dumę Podlasia” tak, że szczebel nie wytrzymał i z „Babą Jagą” zaczął spadać w dół. W czwartkowym finale Pucharu Polski była okazja, aby Jaga wróciła na właściwe tory. Ale nie udało się. Na dodatek Polskę obiegła mocno szokująca informacja. Informacja, która może obalić ostatni bastion normalności w polskiej piłce.

Janekx89, świetnie poinformowany użytkownik Twittera, który ma kontakty o jakich nie śnił nawet Piotr Świerczewski, podał, że Ireneusz Mamrot nie poprowadzi Jagiellonii Białystok w przyszłym sezonie. Sytuacja wydaje się na tyle szokująca, że ten sezon w porównaniu z poprzednim jest nieudany dla białostoczan, to tragedii jednak nie ma. Gdy Probierz w sezonie 2015/16 ledwo się utrzymał, dostał pełne zaufanie zarządu. Rok później doprowadził Jagę do wicemistrza. A teraz?

Mamrot, trafiając do Białegostoku, dosiadł konia, który o mały włos nie wygrał gonitwy o mistrzostwo Polski. Konia trudnego, bo przez lata prowadzonego przez jokeja z charakterem, czyli Michałem Probierzem. Po odejściu Probierza i zatrudnienia, nie oszukujmy się „no-name’a”, w Białystoku zaczynały się wątpliwości. Czy Jaga znowu będzie walczyć o puchary, jak będą grali, czy znowu będzie wyprzedaż jak po sezonie 2014/15? Takie pytania dało się usłyszeć stojąc w kolejce po bułeczki, w autobusie, w szkole, w pracy. Jednak Mamrot udźwignął presję. Mimo kompromitacji w pucharach (odpaść z Gabalą, no proszę…), to w lidze udało się wywalczyć drugie z rzędu wicemistrzostwo.

Po zimie, a właściwie w siarczystych mrozach Jaga grała cudownie. Dużo strzelała, mało traciła. Moment zwrotny nadszedł w Poznaniu, kiedy to dostali baty 1:5. Od tej chwili Jaga zgubiła rytm. Wystarczyło to „tylko” na drugie miejsce. Jednak na Podlasiu wszyscy się cieszyli, bo w większości kibice pamiętali jeszcze IV ligę na słonecznej i przyśpiewki „Nigdy więcej IV liga!”.

Teraz znowu Jagiellonia nie potrafiła odnaleźć rytmu, ale mogli uratować sobie sezon pucharem Polski. To się jednak nie udało. Nie ma też co się o tym rozpisywać, bo rywali nie mieli wymagających: Arka, Odra, Miedź. Nie udało się. Finał nie zachwycił, i na murawie zamiast koncertu rockowego mieliśmy przegląd kołysanek. Jaga straciła szansę na uratowanie sezonu, który jest poniżej oczekiwań.

Jednak nikt nie myślał, że Mamrot może wylecieć z klubu. Rozmawiałem z kilkoma osobami, które są kibicami „Jagi” i nie wierzyły, że Mamrot po jednym słabszym sezonie może dostać wypowiedzenie i w statusie zmienić pracę z trenera na bezrobotnego. Mamrot może podzielić los Sa Pinto, Nawałki, czy wcześniej Jozaka czy Bjelicy.

Jagiellonia Białystok była na mapie Polski ewenementem, który w Europie jest zjawiskiem powszechnym. Trener, rozsądna i konsekwentna polityka transferowa. Do tego wyniki, które w Białymstoku zadowalały wszystkich. Ale jednak. Nie wiem dlaczego, nie wiem po co, nie wiem za co Mamrot miały odejść. Słabszy sezon każdemu może się zdarzyć. Jednak szefostwo z Czarkiem Kuleszą i Agnieszką Syczewską na czele przyzwyczaiło się za bardzo do miejsc na podium i zapomniało, że kilka lat temu klub walczył o utrzymanie.

Legii i Lechów trenerów zmienia się częściej niż rękawiczki. To jest ciągle nie do pomyślenia, że dany klub w jednym sezonie trenowany jest przez trzech szkoleniowców. O Lechu nie chcę się rozpisywać, co tam się działo i te słynne już „Trener na lata nie dotrwał do lata”. Pan Łutkowski Rutkowski ma ciekawą filozofię zatrudniania trenerów. Ale to już na inną okazję. Chodzi o to, że z tej wielkiej Trójki klubów, które w ostatnich dwóch latach zajmowały miejsce na podium, to Jaga jedyna oferowała stabilizację i „jakąś” koncepcję.

Zaufanie do trenera mimo słabych wyników już zaprocentowała w Polsce. Daleko nie trzeba szukać. Lechia Stokowca zdobyła puchar i walczą o mistrzostwo, choć jeszcze rok temu tłukli się w grupie spadkowej o utrzymanie. Piast Gliwice gra najładniejszą piłkę w Ekstraklasie i w sobotę zagrają z Legią o tytuł. Nie, nie przesadziłem. Teraz albo nigdy. Jeżeli Piast to wygra, to również zjedzie na prostą w wyścigu o tytuł. Cracovia Probierza również dobrze gra, jednak w grupie mistrzowskiej kilka razy silnik się zapowietrzył, ale i tak, z jakiego dołka wyciągnął Probierz „Pasy” budzi szacunek.

Mamrot dwa lata temu kojarzył się w Białymstoku i w Polsce z tanim winem z Wilkowyj. Teraz kojarzy się z człowiekiem, który zaciągnął Jagiellonię do finału pucharu Polski i dał drugie miejsce w Ekstraklasie. Na każdym kroku kibice i działacze „Jagi” powtarzali to samo: Step by Step, nic na siłę etc. Ale w przypadku zwolnienia Mamrota, wszystko runie. Ostatni bastion upadnie. Wtedy będziemy mieli jeszcze więcej argumentów, aby nazwać tą ligę po prostu śmieszną

Redaktor w Krótkiej Piłce i Sport247. Sympatyk Premier League i Primeira Ligi, NHL, i skoków narciarskich.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *