Kadra

Polska – Łotwa, czyli zagrać, zdać, zapomnieć

fot. własne/Paweł Jerzmanowski

90 minut męczarni, dla piłkarzy oraz przede wszystkim dla kibiców. Co można powiedzieć, mamy 3 punkty, ale stylu jak nie było, tak nie ma.

Słaby początek

Do 11 minuty, to Łotwa oddała 3 strzały, a nie Polska. Nasi rywale zdołali wywalczyć nawet rzut różny, podczas gdy nasza reprezentacja nie wyszła z szatni. Tak nie można zaczynać meczów, z całym szacunkiem, przeciwko Łotwie, gdzie na skrzydle grał zawodnik Termaliki.

Lewa strona nie istniała

Na lewej obronie wyszedł Arkadiusz Reca, czyli zawodnik niegrający w klubie w ogóle. I to niestety było widać. Proste błędy, brak ogrania, niecelne podania. Odkupił jednak swoje winy asystą do Roberta Lewandowskiego. Piotr Zieliński, czy Kamil Grosicki również nie pomagali w tym spotkaniu.

Brak umiejętności gry atakiem pozycyjnym

Kolejny, odwieczny problem naszej kadry. Trudno wykonać kilka podań z pierwszej piłki w środku boiska, z reguły futbolówka wędrowała na skrzydło i było wykonywane dośrodkowanie, w większości przypadków, bezproduktywne. Kamil Grosicki zaliczył zaledwie 2 celne przerzuty. Próbował 15 razy!

Jak trwoga, to do Lewandowskiego

Nasz kapitan był tam, gdzie być powinna typowa „dziesiątka”. Kapitalnie nabiegł na piłkę i w trudnym, decydującym momencie pokonał głową Steinborsa. Była to dla niego bardzo ważna bramka, ponieważ nie zdobył on gola przez prawie cały ostatni rok. Potrzebował takiego przełamania.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *