Niższe ligi Polska piłka Wywiady

Kamil Przybysz dla Krótka Piłka: „Droga piłkarza nie jest prosta. Co chwilę pojawia się słabszy mecz, kontuzja”

Jest młodym, 18-letnim piłkarzem, występującym w IV-ligowej Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Jego każdy dzień jest zaplanowany z kilkudniowym wyprzedzeniem po to, żeby upchać pracę, szkołę i treningi. Kamil Przybysz, bo o nim mowa, w rozmowie z portalem Krótka Piłka: „Czasami juniorzy lepiej prezentują się niż seniorzy. Problemy pojawiają się pod względem fizycznym”.

Kamil Walczak (Krótka Piłka): Od jak dawna tkwi w tobie miłość do piłki?

Kamil Przybysz (Pogoń Grodzisk Mazowiecki): Generalnie miłość pojawiła się już w wieku 4 lat, kiedy dostałem pierwszą piłkę. Wtedy grałem z tatą dla zabawy na podwórku. Mimo, że później zapisał mnie na judo, gdzie trenowałem około pięciu lat, od dziewiątego roku życia zacząłem także trenować piłkę. Przez blisko rok starałem się łączyć obydwa sporty, ale uznałem, że to jednak właśnie piłka jest moją prawdziwą miłością.

Jak wygląda dzień czwartoligowego piłkarza?

Trenuje dwa, czasami trzy razy dziennie. Zazwyczaj wstaję o 5:30, szykuje się, przygotowuje sobie posiłki na cały dzień, żeby nie tracić na to czasu później, bo i tak mam go mało. Po wyszykowaniu się idę na autobus, żeby dojechać na pierwszy trening, co zajmuje około 2,5 godziny. W zimę trenujemy na Annopolu bądź w Łomiankach, więc wtedy czas podróży wydłuża się nawet do trzech godzin. Przez ten czas głównie skupiam się na czytania książek lub słuchaniu angielskich podcastów, żeby jednak ciągle ćwiczyć języki obce. Pierwszy trening kończę w okolicach godziny 11:00-11:30 i wracam do domu. Blisko godziny 14:30 ucinam sobie półtoragodzinną drzemkę. Po obudzeniu jem obiad i wychodzę na drugi trening. W przypadku kiedy w tygodniu pojawiają się mecze ligowe dochodzą mi także zajęcia na siłowni z trenerem personalnym.

Wygląda na to, że o wolnym czasie możesz pomarzyć.

Szczerze? Zawsze trzeba zrobić sobie wolny czas, bo tak się nie da. Jeden dzień wolny od piłki musi być. Nie myśleć wtedy o piłce, spotkać się ze znajomymi, żeby mieć od tego po prostu jakąś odskocznię, bo to właśnie jest w sporcie ważne.

Planowanie, to kluczowa część twojego życia?

Jest na pewno bardzo ważna, bo trzeba jednak sporo czasu na to poświęcić. Samo planowanie nie jest proste. Czasami muszę mieć wszystko ustalone, nawet co do minuty, bo inaczej nie da się tego pogodzić.

Jak w takim razie radzisz sobie z łączeniem pracy, szkoły, treningów i jeszcze wolnego czasu?

Szczerze, kiedy patrzy się na to z boku, to ciężko byłoby to ułożyć. Przemyślałem jednak to dokładnie i uznałem, że będę uczyć się zaocznie w szkole weekendowej. Natomiast pracuje w dni takie, gdzie mam siłownię zaplanowaną na rano. Wtedy po prostu w jej miejsce idę do pracy, a zaraz po tym biegnę na siłownię i trening klubowy. Z kolei, jeśli praca przypada na weekend, to nie idę po prostu do szkoły.

Nie uważasz, że tracisz przez to życie towarzyskie?

Są takie momenty, gdzie z niektórymi znajomymi miałem kiedyś lepsze relacje, jednak marzenia wymagają wyrzeczeń. Jeśli chce się grać w najlepszych ligach świata – trzeba cos poświęcić. Raz na jakiś czas można pójść na imprezę, pobawić się, ale należy mieć granice. Trzeba jednak znajdować na to czas. Czasami potrzebna jest taka odskocznia, jak spotkanie ze znajomymi czy z dziewczyną, żeby po prostu się zregenerować mentalnie.

A dieta? Masz konkretną?

Przeczytałem dużo książek na ten temat. Chciałem po prostu sam nauczyć się układać sobie dietę. Wiem ile muszę zjeść w dzień meczowy, w dzień treningowy. Kupiłem sobie nawet wagę, która mierzy poziom tkanki tłuszczowej, mięśni, dzięki czemu mogę to na bieżąco mierzyć.

To wszystko wygląda z boku bardzo trudno. Był moment, w którym powiedziałeś sobie „kurczę, to dla mnie za dużo”, chciałeś zrezygnować?

Tak, były takie momenty. Bardzo często mam takie chwile. Droga piłkarza nie jest prosta. Co chwilę pojawia się słabszy mecz, kontuzja. Nie motywuje to do działania, nakłada się na siebie. Aczkolwiek jeśli wytrwasz ten trudny okres, to wyniki same przyjdą.

Twoje najbliższe otoczenie, oprócz rodziny, wspiera Cię w dążeniu do celu?

Tak, moi najbliżsi znajomi bardzo mnie motywują. Cieszę się, że ich poznałem, bo zawsze mogę liczyć na ich wsparcie, mimo, że mieszkamy daleko od siebie to często rozmawiamy przez Internet, spotykamy w Warszawie.

Jakie są realia gry w IV ligowym klubie i jak wygląda to od kuchni?

Na pewno spora różnica pojawia się, jeśli chodzi o szybkość gry w porównaniu do okręgówki. Ja grałem tylko w jednym sparingu [Kamil występuje obecnie w juniorach oraz drugiej drużynie Pogoni, przyp. red.] z IV ligą, więc jeszcze nie mam dokładnego obrazu, jednak widząc z boku jak to wygląda, od razu można zauważyć różnicę. Piłka seniorska jest zdecydowanie mocniejsza niż piłka juniorska, pomimo że czasami juniorzy lepiej prezentują się niż seniorzy. Problemy pojawiają się pod względem fizycznym, pojedynki bark w bark i tym podobne.

Jesteś bardzo uniwersalnym zawodnikiem. Potrafisz grać w obronie, ataku czy na skrzydle, jednak to środek jest twoją nominalną pozycją. Uważasz to za atut?

Wydaje mi się, że tak. Ma to swoje wady i zalety. Na pewno pomaga to trenerowi. Powie mi: „graj tu”, to tutaj zagram. Z kolei nie ma co ukrywać, że nie jestem najszybszym piłkarzem, więc ustawianie mnie na skrzydle nie jest dla mnie komfortowe. Wydaje mi się, że środek to dla mnie najlepsza pozycja. Jestem osobą wytrzymałą, posiadam dobrą kondycję, dlatego uważam, że to najlepsze miejsce dla mnie.

Gdybyś już w tym momencie miał porównać się z jakimś piłkarzem, to kto by to był?

To bardzo ciężkie pytanie. Każdy ma swój styl grania, staram się raczej brać od każdego piłkarza to, co ma najlepsze. Moimi ulubionymi piłkarzami, jeśli chodzi o środek pola są Isco i Luca Modrić, bo imponuje mi bardzo ich gra. W ostatnim czasie spodobał mi się także Marcos Llorente i to chyba właśnie na tej trójce się najbardziej wzoruje.

Czy na aktualnym etapie swojej kariery, możesz liczyć na profesjonalny kontrakt, zarobki?

Nie, wiadomo, że w tym momencie nie ma takich typowych kontraktów. One zaczynają się jakoś bliżej II ligi. W tych niższych ligach – III czy IV – wyglądają bardziej jak słowne umowy. Zawodnicy dostają premie, wynagrodzenie za mecz, ale to też zależy w dużym stopniu od klubu, jego finansów.

Oferta z klubu z wyższej ligi już była?

Jeszcze nad tym nie myślałem. Bardziej skupiam się nad tym, żeby w Pogoni się wybić, pracować, chociaż mam pewien plan co do tego, aczkolwiek wolę skupić się na debiucie w IV lidze. Miałem już okazję być na testach w Zniczu Pruszków, ale ostatniego dnia wakacji skontaktował się ze mną człowiek od projektu, w myśl którego młodzi piłkarze mieli być szkoleni na wzór szkoły portugalskiej i hiszpańskiej. Projekt nazywa się Professional Football Group i uczestniczę w nim już od półtora roku. Serdecznie pozdrawiam trenerów, chłopaków z tego projektu.

Zastępca redaktora naczelnego krotkapilka.com.pl, wcześniej polskapilka24.net i xgol.pl. Dziennikarz od blisko dwóch lat. Sympatyzuję z Ekstraklasą i Bundesligą.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *