Ekstraklasa Felietony

Połączenie doświadczenia z młodzieżą. Czy to przyniesie sukces Lechowi?

fot. własne/Paweł Jerzmanowski

Już w piątkowy wieczór do gry w Ekstraklasie wróci Lech Poznań. Poznaniacy zmierzą się z Zagłębiem Lubin. Mecz ten ma pokazać, na co stać zawodników „Kolejorza” w rundzie wiosennej. Walka o mistrzostwo, podium czy pozostanie z niczym na koniec sezonu?

Rutyna, doświadczenie + młodość, czy nietuzinkowość to powinno być połączenie idealne, by zdobyć ważne trofeum. Do tego przecież dąży Lech Poznań, który ciągle jest jednak za plecami Legii, czy w ostatnich dwóch latach, nawet Jagiellonii. Klub z Wielkopolski od lat rozwija akademię, z której za granicę wyjechali tacy gracze, jak Karol Linetty, Dawid Kownacki, czy Jan Bednarek. Latem 2017 roku na Kownackim, Bednarku i Kędziorze, Lech zarobił 40 (!!) milionów złotych. To tylko nakręca rodzinę Rutkowskich, która jeszcze większe pieniądze wkłada w nowe boiska, czy internaty dla przyszłych, potencjalnych gwiazd polskiej piłki.

Młodzież

Lech kilka dni temu wrócił z obozu w tureckim Belek, gdzie Adam Nawałka sprawdził między innymi Filipa Marchwińskiego, Mateusza Skrzypczaka, czy Krzysztofa Bąkowskiego. To właśnie ci trzej zostali zgłoszeni do rundy wiosennej 2019 ku zadowoleniu kibiców. Z tego grona najmniejsze szanse na grę ma Bąkowski ze względu na to, że jest bramkarzem, ale dla niego i tak zaszczytem jest uprawnienie do gry w Ekstraklasie w barwach Lecha, ponieważ urodził się w 2003 roku i niedawno skończył dopiero 16 lat, ale młody bramkarz jest pewny siebie i widać chociażby na YouTube’owym kanale „Kolejorza”, że junior dobrze wprowadził do pierwszego zespołu. Jednak pewne jest, że będzie on co najwyżej trzecim bramkarzem, po Buriciu i Putnockym. Mimo bardzo dobrej akademii, od dawna jest problem z bramkarzem, ponieważ ostatnim Polakiem, który na stałe występował między słupkami na Bułgarskiej był Krzysztof Kotorowski, więc naprawdę minęło już dużo czasu. W związku z tym, władze Lecha bardzo liczą na 16-latka.

Krzysztof Bąkowski z Jasminem Burciciem – 27 maj 2015 r. (fot. Marcin Bąkowski)

Adam Nawałka również szuka zmiennika dla coraz starszego Łukasza Trałki. Swego czasu kibice narzekali, kiedy Nenad Bjelica grał bardzo defensywnym duetem Trałka – Tetteh w pomocy, a teraz pewnie dużo by dali za powrót Ghańczyka. Lekiem na całe zło ma być drugi z młodych, czyli Mateusz Skrzypczak. Junior grał w młodzieżowych drużynach Lecha na pozycji środkowego obrońcy, ale były selekcjoner widzi go na „6”. Również na zgrupowaniu w Turcji, 18-latek zagrał sporo minut w sparingach, więc można zakładać, że trener Nawałka traktuje go bardzo poważnie. W pomocy Lecha mogłoby w takim razie grać dwóch nastolatków, ponieważ przyszłością Lecha na pozycji nr „10” ma być Filip Marchwiński, który w spotkaniu ligowym z Zagłębiem Sosnowiec strzelił bramkę stając się najmłodszym strzelcem w historii „Kolejorza”. To jest perełka poznańskiej akademii, w nim są upatrywane największe nadzieje. Duży luz, technika, dobre prowadzenie piłki, umie znaleźć się w polu karnym, co pokazał gol w Sosnowcu. Plusem też jest to, że jest bardzo poukładany i ma wsparcie rodziców. Kilka lat temu otrzymał on propozycje z Ajaxu, czy z Interu, ale po konsultacji z rodzicami, stwierdził, że woli spełnić swoje marzenie i wystąpić przy Bułgarskiej, do czego może dojść już 8 lutego, gdy do Poznania przyjedzie Zagłębie Lubin.

Naturalnie większy staż mają Robert Gumny i Kamil Jóźwiak, którzy grali już u kilku trenerów. Teraz są już podstawowymi zawodnikami, a pierwszy z nich jest kuszony przez zagraniczne kluby. Już zeszłej zimy „Guma” poleciał na testy do Borussii Moenchengladbach, gdzie miał trafić za 8 milionów euro, ale wykryto u niego problem z kolanem. Jak na swój wiek, można powiedzieć, że prawy obrońca Lecha jest już wyjadaczem, ponieważ Gumny zagrał już 47 spotkań w Ekstraklasie, a trzeba pamiętać, że borykał się z kontuzjami kolana. Jest bardzo szybki, gra bardzo inteligentnie, potrafi dośrodkować na głowę Gytkjeara, nie boi się pojedynków 1 na 1. Adam Nawałka już będąc selekcjonerem obserwował go pod względem kadry, co również o czymś świadczy. Jóźwiak ma szczęście, ponieważ w Lechu nie ma za dużej konkurencji na skrzydłach. Amaral to bardziej „dziesiątka”, Jevtić tak samo, Makuszewski gra na prawej stronie, więc „Józiu” na swojej lewej flance nie ma z kim rywalizować. Kamil gra bardzo odważnie, często wchodzi w pojedynki z obrońcami. Z kolei brakuje mu trochę liczb, bo jedna asysta tylko w 15 meczach nie powala na kolana. W meczu, w którym debiutancką bramkę strzelił Filip Marchwiński, swoje konto bramkowe otworzył także Tymoteusz Klupś z rocznika 2000. Również skrzydłowy, również prawy, oczywiście wychowanek. W pierwszych meczach wyglądał jak jeździec bez głowy, nie miał za bardzo pomysłu na to, co zrobić z piłką, jednak z meczu na mecz jest coraz lepiej i należy wierzyć, że będzie on realnym zagrożeniem dla doświadczenego Maćka Makuszewskiego.

Lech jednak nie ma młodego, swojego napastnika na rundę wiosenną. Król strzelców CLJ, Hubert Sobol trafił do Warty Poznań na wypożyczenie. W pierwszej drużynie wszedł jedynie na końcówkę w meczu z Wisłą Kraków, więc takie wypożyczenie będzie dla niego zbawienne, tym bardziej, że w tym roku zdaje maturę w Poznaniu, więc dobrze, że zostanie w stolicy Wielkopolski. Z kolei, bardziej ograny już zawodnik, Paweł Tomczyk wylądował do końca sezonu w Piaście Gliwice. „Pawka” ma w tym sezonie 2 gole, oba w domowym meczu z Zagłębiem Sosnowiec. Jest strasznie chaotycznym zawodnikiem, ma braki techniczne i nie zanosi się na to, żeby w przyszłości mógł być ważnym piłkarzem na Bułgarskiej.

Doświadczenie

Młodzież jest ważna, lecz Lech nie tylko młodzieżą żyje. Trudno polegać na wierze w młodych chłopaków w kontekście walki o Mistrzostwo Polski. Do tego potrzebni są przywódcy, którzy tych młodych właściwie poprowadzą. Takimi przywódcami wydają się być Łukasz Trałka, Matus Putnocky, Jasmin Buric czy Nikola Vujadinovic. Ten pierwszy pomimo swojego wieku (34 lata) wciąż jest pierwszym wyborem Adama Nawałki. Defensywny pomocnik w tym sezonie zagrał w 21 meczach. Wynik ten może imponować. Trałka jednak bardzo często jest wyszydzany przez kibiców, no bo przecież, jak to możliwe, by 34-latek miał poprowadzić poznaniaków do Mistrzostwa? Pomijając kwestie czysto sportowe, Trałka drużynie tej na pewno daje duży autorytet. A czego często brakuje młodym zawodnikom? Właśnie autorytetu. Trałka jest więc niezbędny, może pomóc tej drużynie nie tylko na boisku, ale przede wszystkim poza nim. Ważne, by jego zimna głowa dobrze wpłynęła na drużynę w decydującej fazie sezonu. Pamiętamy, co się działo w zeszłym sezonie w fazie play-off (Lech, prowadząc po rundzie zasadniczej, przegrał 4 na 7 rozegranych meczów). Lech musi tego uniknąć, a Trałka ma w tym mieć kluczową rolę. Poza Trałką w Lechu jest także Burić, który w barwach Lecha występuje od dziesięciu lat. Świetny przykład do naśladowania dla wspomnianego już Krzysztofa Bąkowskiego. Po ostatnich latach można wysunąć wniosek, że w kluczowych momentach Lechowi nie brak umiejętności, a mentalności. Jeśli ci młodzi zaczerpną jej od starszych kolegów już teraz, może to w niedalekiej przyszłości przynieść pozytywne skutki.

Słowo-klucz

Kluczowymi piłkarzami w tej fazie sezonu będą oczywiście Christian Gytkjaer, Pedro Tiba czy Joao Amaral. Stwierdzić trzeba, że to głównie od ich dyspozycji będzie zależeć forma Lecha. Piłkarze Ci łącznie strzelili w tym sezonie 26 goli z 41 zdobytych przez „Kolejorza”. Budować mogą słowa Gytkjaera, który niedawno stwierdził, że dobrze czuje się w Poznaniu i może tu jeszcze grać przez kilka lat. Mimo wszystko, nawet jeśli się chce, to nie można opierać gry całej drużyny na trzech zawodnikach. Do swojej najlepszej dyspozycji musi wrócić Darko Jevtić, który łączony był z FK Krasnodar, Maciej Makuszewski, który zdecydowanie nie może zaliczyć rundy jesiennej do udanej. Co ważne, szkoleniowiec Lecha daje wielu zawodnikom drugą szansę. Przed obozem w Turcji zielone światło, by odejśc mieli Dimitris Goutas czy Mihai Radut. Goutas miał wrócić do Pireusu, a Radut był łączony z Dinamem Bukareszt. Tak się jednak nie stało i bardzo możliwe, że piłkarze Ci zostaną do końca sezonu. Trudno się spodziewać, by nagle dopadła ich życiowa forma, ale być może będą potrzebni do gry w grupie mistrzowskiej. Lech zawsze miał problemy ze zmiennikami, a jeśli Nawałka ich odbuduje, to mogą dać wiele wartości piłkarskiej w ostatnich meczach sezonu. Tak samo zresztą wygląda sytuacja z Maciejem Gajosem.

Najlepsi strzelcy „Kolejorza” w sezonie 2018/19

Transfery

Piotr Rutkowski i Karol Klimczak nie szaleli w zimowym okienku transferowym. Tego zresztą nie chciał sam Nawałka, który uznał, że drużyna zostanie przebudowana dopiero po sezonie. Chciał otrzymać 2-3, ale wartościowych zawodników. I takich otrzymał. Kontrakt z Lechem podpisał Juliusz Letniowski, który błyszczał w pierwszej lidze. Letniowski to bardzo ciekawa konkurencja w środku pola. Dobrze operujący piłką przy nodze 20-latek może grać także za napastnikiem. Linia pomocy jest nieźle obsadzona, więc Nawałka ma duże pole do popisu Drugim i ostatnim piłkarzem, który zasilił Lecha, jest Timur Żamaletdinow. Piłkarz ten został wypożyczony do końca sezonu z opcją wykupu. 21-latek ma za sobą już występy w Lidze Mistrzów. Rosjanin dla pierwszej drużyny CSKA rozegrał 41 meczów, w których zdobył pięć bramek. Ponadto, w Młodzieżowej Lidze Mistrzów w 21 meczach, strzelił 13 goli. Śmiało, można stwierdzić, że nie jest to zawodnik do siedzenia na ławce. Można spodziewać się, że będzie ramię w ramię walczył o pierwszy skład z Christianem Gytkjaerem. Bolączka w postaci braku dobrych zmienników dla Gytkjaera wreszcie została zażegnana. A z tym „Kolejorz” męczył się od dawna.

Co dalej?

Co zatem czeka Lecha na wiosnę? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Widzieliśmy przecież, jak Lechici prezentowali się podczas meczów sparingowych w Turcji. Nie wyglądało to przekonująco. Lech na 5 rozegranych sparingów, przegrał aż cztery. Bilans bramkowy 3:9. Z drugiej strony słyszymy głosy mówiące, że drużyna jest dobrze przygotowana. Nie można na podstawie sparingów stwierdzić, w jakiej formie jest drużyna, ale można stwierdzić, że trzeba jeszcze nad wieloma elementami popracować. Kibice Lecha powinni wierzyć, że te zostały poprawione przez sztab i zawodników. Pierwszą odpowiedź, na pytanie, co czeka Lecha na wiosnę, uzyskamy w piątkowy wieczór o godzinie 20:30. Wtedy nie będą miały znaczenia wyniki sparingów i słowa.

Sparingi Lecha podczas zgrupowania w Belek

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *