Ekstraklasa Felietony

Nikt nie chce nowego reżysera. Ekstraklasa przewidywalna jak kiepski film

Ekstraklasa wraca do nas już w piątek. Najlepsza liga świata wybudza się ze snu zimowego, kluby wzmocnione zakupami nowych piłkarzy będą znowu kopać się po czołach walczyć o miano najlepszych w Polsce. Jednak jak zwykle nachodzi mnie nieodparte wrażenie, że scenariusz sprzed ostatnich lat zostanie powtórzony. Czy u nas nikomu nie chce się zmienić reżysera?

Schematyczność

W naszej wspaniałej lidze rok w rok powtarza się pewien sprawdzony schemat. Przedstawię go w najprostszy możliwy sposób:
1. Pojawia się Lechia Gdańsk klub X, który imponuje, zdobywa punkty i kończy rundę jesienną na pierwszym miejscu.
2. Legia Warszawa Mistrz Polski od początku nie imponuje formą i rundę jesienną kończy gdzieś w okolicach TOP5 lub budzi się pod sam koniec i nadrabia straty do lidera. Nadal jednak go nie detronizuje.
3. Legia Warszawa Mistrz Polski wzmacnia się zimą, odrabia straty, miażdży każdego w swoim triumfalnym marszu po tytuł, zdobywa go, po czym kompromituje się w Europie. Znane? Znane.

Czemu znowu Legia?

No dobra, skoro przedstawiliśmy sobie plan działania Ekstraklasy, przejdźmy do meritum. CZEMU ZNOWU WYGRA TA STARA… A no, wygra. I proszę się nie denerwować tylko poczytać do końca.

Ostatnie trzy lata to bezapelacyjna dominacja Legii Warszawa. Legioniści zdobyli majstra w sezonie 2015/16, 2016/17 i 2017/18. Czemu? Bo mają mocny skład, szeroką kadrę, pieniądze, dobrego trenera, pieniądze, słaby zarząd niezłą politykę transferową i pieniądze. Pamiętacie transfery Hamalainena czy ostatni Carlitosa? Legia to taki trochę Bayern (z całym szacunkiem dla mistrza Niemiec), który podbiera piłkarzy Borussii Dortmund. I jak tu ktokolwiek ma z nią konkurować, kiedy wszystkie gwiazdy ligi i tak lądują w Warszawie?

Zresztą naprawdę, ktoś poważnie sądzi, że w Europie lepiej sprawdzi się Lechia Gdańsk, Lech Poznań czy Jagiellonia Białystok? Otóż nie. Wszyscy skompromitują się tak samo bardzo, ale mają w pamięci eurowpierdol remis z Realem czy wygraną ze Sportingiem, to pozostaje mieć nadzieję, że jeszcze nawiążemy do tych pięknych chwil.

Zmiana wyszłaby na dobre

Fajnie byłoby jednak w końcu zobaczyć inny scenariusz. Ile można powtarzać to samo? A niech wygra ta Lechia Gdańsk, pokaże się w Europie. Czy niech znowu Lech przeskoczy Legię i spróbuje swoich sił. Nuda w naszej lidze nie jest spowodowana brakiem umiejętności piłkarzy. Powoduje ją schematyczność, przewidywalność i powtarzalność.

Nadal łudzę się, że tym razem będzie inaczej, jednak wtedy wracam sobie do tego, co pisałem wyżej. No i moje marzenia pękają jak bańka.

Zastępca redaktora naczelnego krotkapilka.com.pl, wcześniej polskapilka24.net i xgol.pl. Dziennikarz od blisko dwóch lat. Sympatyzuję z Ekstraklasą i Bundesligą.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *