Felietony Premier League

Felipe Anderson on fire! Czy Brazylijczyk zapracował sobie na kolejny sportowy awans?

Gdyby zestawić formę i wyniki sportowe West Hamu United i Felipe Andersona na wykresie, linie prezentujące formę klubu jak i samego zawodnika, w większości miejsc będą się stykać. Pierwszy mecz w tym sezonie pomiędzy West Hamem, a Liverpoolem, miał być spotkaniem otwartym, widowiskowym, a skończyło się na pogromie, który, gdyby nie Łukasz Fabiański, byłby większy. Ale teraz wszystko wraca do normy. Klub zdobywa bramki, wygrywa mecze. I w dużej mierze jest to zasługa błyskotliwego skrzydłowego z Brazylii – Felipe Andersona.

Felipe Anderson do klubu ze Stadionu Olimpijskiego przyszedł za 40 mln funtów brytyjskich z włoskiego Lazio. Był to najdroższy transfer do West Hamu, który przebił ten Marco Arnautovicia. Ale to była inwestycja “Młotów” w przyszłość. 25-latek miał załatać wyrwę na lewym skrzydle po buncie i odejściu Payeta oraz kilku nieudanych transakcjach. Statystyki w Lazio potwierdzały, że to może być strzał w dziesiątkę – w 177 meczach dla „Blancocelesti” zdobył 34 bramki i zanotował 42 asysty. A ostatni sezon w Lazio? Proszę bardzo: w 32 meczach, 8 bramek i 10 asyst. Może nie ma w tych statystykach nic niesamowitego, ale patrząc na to, że prawie całą pierwszą część sezonu stracił przez kontuzję mięśnia przywodziciela, statystyki wywarły wrażenie na działaczach West Hamu. Do tego udział przy bramce Lazio co 104 minuty, i bycie niekwestionowanym królem dryblerów w Serie A ze średnią 5.9 dryblingu na mecz.

Pierwsze mecze Młotów w Premier League nie przekonywały. Zespół nie miał pomysłu na grę. Pierwsze cztery spotkania pokazały , że jest dużo do poprawy. Sam bohater tego felietonu również nie pokazywał nic nadzwyczajnego, oprócz asysty z Arsenalem. Później zobaczyliśmy przebłysk w meczu z Czerwonymi Diabłami kiedy efektownie zamknął akcję i zdobył premierowego gola w Premier League. W następnych kolejkach, gdy Anderson miał swój dzień, świetnie potrafił niemalże w pojedynkę wygrać swojemu klubowi mecz: było tak w meczu z Southampton czy Burney. Świetne zawody rozegrał również w pojedynku z Arsenalem 12 stycznia. Forma zaczynała się stabilizować i dalej się stabilizuje.


Gdy przyjechał do Włoch, jego umiejętności mówienia po włosku ograniczała się tylko do zamawiania spagetti carbonara, które uwielbiał i do momentu, gdy nie potrafił zamówić niczego innego, codziennie jadł to danie. Dobry kolega Neymara, do którego często był porównywany, świetny drybler. Do końca sezonu zostało dokładnie 15 kolejek, które roztrzygną, kto wygra Premier League, kto będzie grał w przyszłym sezonie w pucharach, kto spadnie, a kto awansuje. I kto skusi się na tego chłopaka. Szczerze, chciałbym zobaczyć go w klubie z Top Six. Jako kibic Liverpoolu chętnie zobaczyłbym go na Anfield. Czekajmy, ale zabawię się tutaj w jasnowidza niczym Probierz w sprawie Piątka – jeżeli za tego chłopaka teraz nikt nie zapłaci tych 50 mln, to za 3-4 lata będzie musiał zapłacić 100 mln. A co, jak szaleć to szaleć.

Redaktor w Krótkiej Piłce i Sport247. Sympatyk Premier League i Primeira Ligi, NHL, i skoków narciarskich.

LEAVE A RESPONSE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *